Bruksela wysyła do Czech komisję rewidentów, która od tej pory będzie siedzieć premierowi w biurze i pilnować każdego przelewu
Komisja Europejska, zamiast mrozić fundusze, postanowiła zamrozić premiera Czech. Do Pragi przyjeżdża stała ekipa audytorów, która obejmie urząd premiera całodobową opieką księgową.
Komisja Europejska ogłosiła, że zamiast zamrażać pieniądze dla Czech, zamraża urząd premiera Andreja Babisza. Od poniedziałku w jego gabinecie na Hradczanach pracuje stała, trzyzmianowa ekipa dwunastu audytorów, która obejmuje każdy ruch premiera całodobową kontrolą księgową.
Audytorzy zajęli wszystkie pokoje przylegające do gabinetu szefa rządu. Pierwsza zmiana rozpoczyna pracę o szóstej rano, sprawdzając, czy premier nie włożył do kieszeni marynarki przypadkowego długopisu z logo ministerstwa rolnictwa. Druga zmiana towarzyszy Babiszowi w podróżach służbowych, trzecia zaś prowadzi nocne inwentaryzacje lodówki w willi premiera, uznając każdy ser za potencjalną dotację rolną.
Rzecznik czeskiego rządu wyjaśnił, że premier przyjął nowych współpracowników z entuzjazmem i dobrowolnie przekazał im klucze do wszystkich pomieszczeń, w tym do sejfu z rodzinnymi przepisami na knedliki. Audytorzy mają też prawo pierwokupu każdego zakupu powyżej stu koron, a Babisz musi okazywać im paragony za zakup gazet i biletów tramwajowych.
Komisja Europejska podkreśla, że to rozwiązanie tymczasowe i zostanie zniesione, gdy tylko premier udowodni, że potrafi wydać pieniądze bez własnego udziału. W czeskim parlamencie trwają już prace nad ustawą, która pozwoli audytorom towarzyszyć premierowi także na posiedzeniach Rady Europejskiej, gdzie będą notować każde skinienie głowy w kierunku unijnych dotacji.
12