GUS powołuje Wydział Liczenia Strat, który ma doliczyć się do końca kadencji
Główny Urząd Statystyczny, zamiast podać jedną liczbę, uruchomił stały wydział, który codziennie przelicza straty wojenne i co rano ogłasza nowy, większy rachunek.
Prezes Głównego Urzędu Statystycznego Marek Cierpiał-Wolan ogłosił w Karpaczu utworzenie stałego Wydziału Liczenia Strat Wojennych, który zamiast jednorazowego szacunku ma codziennie rano podawać nową, wyższą kwotę utraconego przez Polskę PKB. Pierwszy odczyt wyniósł 490,1 mld złotych, ale według procedury wewnętrznej każdy kolejny poranek musi kończyć się liczbą większą o co najmniej jeden milion.
Wydział zatrudnił dwustu trzydziestu rachmistrzów, którzy pracują na trzy zmiany i liczą na przemian: raz od strony granicy z Ukrainą, raz od strony Bałtyku, a w piątki od strony Sudetów. Kierownictwo urzędu zakupiło już tysiąc dwieście liczydeł z brązu, które mają być używane wyłącznie do przeliczania strat poniesionych w drugim kwartale, oraz wynajęło halę sportową we Wrocławiu na magazyn częściowo wypełnionych formularzy.
Rzecznik urzędu wyjaśnił, że dotychczasowa praktyka podawania jednej sumy była nieodpowiedzialna, ponieważ każdy kolejny tydzień wojny za wschodnią granicą przynosi nowe szkody, których nikt dotąd nie kwestionował. Dodał, że wydział ma działać do czasu osiągnięcia kwoty jednego biliona złotych, a następnie zostanie przekształcony w biuro podróży służbowych dla pracowników ministerstwa finansów.
W piątek o godzinie siódmej rano rachmistrzowie ogłosili pierwszy wynik przekraczający pół biliona, po czym udali się na obowiązkowy marsz wokół gmachu urzędu, niosąc transparent z aktualną liczbą. Mieszkańcy Karpacza zgłosili, że od tego czasu co ranek budzi ich dźwięk drewnianych liczydel uderzanych o parapety.
13