Hala Mirowska wprowadza ceny ryb liczone w jednostkach astronomicznych; polędwica z dorsza kosztuje tyle, ile misja na Marsa
Zarząd targowiska w Warszawie ogłosił, że ceny polędwicy z dorsza będą odtąd podawane w jednostkach astronomicznych. Sprzedawcy przeszli obowiązkowe szkolenie z astrofizyki, a klienci mogą płacić w ratach rozłożonych na dekady.
Zarząd Hali Mirowskiej w Warszawie ogłosił w poniedziałek, że ceny polędwicy z dorsza będą odtąd podawane wyłącznie w jednostkach astronomicznych. Jeden kilogram fileta wyceniono na równowartość pełnego cyklu misji załogowej na Marsa, a klienci, którzy chcą kupić mniejszą porcję, muszą przedstawić zaświadczenie o zdolności do długoterminowego planowania finansowego.
Wszyscy sprzedawcy ryb przeszli obowiązkowy kurs astrofizyki zakończony egzaminem. Ci, którzy nie potrafili przeliczyć ceny dorsza na odległość Ziemia–Księżyc, zostali przeniesieni do działu warzyw, gdzie ceny pozostają w złotówkach. «Klient pyta o cenę, a ja muszę mu odpowiedzieć, ile razy można by za to polecieć na Jowisza i wrócić» — powiedział jeden ze sprzedawców, który wolał zachować anonimowość.
W odpowiedzi na rosnące ceny władze dzielnicy uruchomiły specjalny fundusz skupu dorsza, finansowany z budżetu przeznaczonego pierwotnie na remont chodników. Mieszkańcy mogą również płacić w ratach rozłożonych na trzydzieści lat, pod warunkiem że przedstawią plan spłaty zatwierdzony przez lokalny dom kultury. Targowisko zatrudniło też doradcę astronomicznego, który codziennie rano odczytuje aktualny kurs polędwicy w jednostkach astronomicznych.
Jak twierdzą przedstawiciele hali, nowy system ma na celu «uelastycznienie rynku rybnego». Tymczasem kolejki po dorsza wydłużyły się do tego stopnia, że przed wejściem ustawiono namioty dla oczekujących, a straż miejska wydaje numeryki na podstawie daty urodzenia. Na razie nie wiadomo, czy ceny wrócą do poziomu ziemskiego.
2