Kierowcy od wtorku tankują z menzurki, stacje wprowadzają opłatę za oddech przy dystrybutorze
Po wygaśnięciu pakietu CPN stacje paliw w całym kraju wprowadzają taryfy za samo przebywanie na terenie obiektu. Kierowcy, którzy nie zatankują, zapłacą za każdy oddech.
Od wtorku na stacjach paliw w całym kraju obowiązuje nowa taryfa: każdy kierowca, który przekroczy próg dystrybutora, płaci 2 złote 40 groszy za oddech, a za drugi i każdy kolejny — już 4 złote 80 groszy. Operatorzy sieci ogłosili, że pomiar przeprowadzają pracownicy z licznikami oddechów przypiętymi do kamizelek, a pierwszeństwo w kolejce mają osoby, które wstrzymały wdech przed wejściem na teren obiektu.
Sieć stacji z południa kraju poszła dalej i wprowadziła strefy buforowe wyłożone taśmą mierniczą, w których klient może przebywać maksymalnie 90 sekund bez tankowania. Po tym czasie z głośników rozlega się komunikat o naliczaniu opłaty za postój, a kierowca otrzymuje bilet wstępu na kolejne 30 sekund, który można nabyć wyłącznie w kasie przy zapleczu. Przedstawiciel sieci wyjaśnił, że celem jest zdyscyplinowanie rynku i przygotowanie kierowców na realia, w których paliwo jest dobrem luksusowym.
W Warszawie powstał już pierwszy punkt obsługi kierowców, którzy chcą poćwiczyć wstrzymywanie oddechu przed wizytą na stacji. Zajęcia prowadzi instruktor oddechu zatrudniony przez koncern, a absolwenci kursu otrzymują certyfikat uprawniający do stania w kolejce bez naliczania opłaty za pierwszą minutę. Ministerstwo infrastruktury zapowiedziało, że rozważa rozszerzenie taryfy na parkingi przy autostradach, gdzie kierowcy będą płacić za każde otwarcie drzwi pojazdu.
18