Minister energii powołuje dyżurnych przy dystrybutorach, by osobiście wstrzymywać wzrost cen paliw
Minister energii Miłosz Motyka ogłosił, że przy każdej stacji benzynowej w Polsce stanie dyżurny urzędnik z młotkiem, który w razie przekroczenia 9,99 zł za litr będzie fizycznie blokował dystrybutor. Kierowcy mają być spokojni.
Minister energii Miłosz Motyka ogłosił w środę uruchomienie ogólnopolskiego systemu dyżurnych cenowych, którzy od poniedziałku staną przy każdym dystrybutorze paliw w kraju. Zadaniem każdego z nich jest osobiste uniemożliwienie wzrostu ceny powyżej 9,99 zł za litr poprzez przytrzymywanie pistoletu wlewowego obiema rękami aż do momentu, gdy klient odjedzie.
Jak wyjaśnił minister podczas konferencji w siedzibie spółki Orlen Synthos Green Energy, analiz wprawdzie nie ma, ale są za to ręce. W całym kraju zatrudniono w trybie pilnym 17 tysięcy dyżurnych, którzy przeszli trzydniowe szkolenie z chwytu blokującego oraz obsługi gwizdka ostrzegawczego. Każdy z nich otrzymał także składany stołek, termos z kawą i zeszyt w kratkę do zapisywania godzin, o których żaden kierowca nie próbował zatankować.
Pierwsze stacje w województwie mazowieckim zgłosiły już utworzenie stref buforowych, w których dyżurni ustawiają się w odstępach co trzy metry, aby móc przekazywać sobie informację o cenie krzykiem. Ministerstwo zapowiedziało, że w razie wyczerpania młotków, którymi dyżurni mają w razie potrzeby przybijać do ziemi tabliczki z ceną, urzędnicy użyją własnych butów.
Motyka zapewnił, że rząd zrobi wszystko, aby rachunki Polaków za gaz w 2027 roku nie wzrosły, a w razie potrzeby dyżurni zostaną oddelegowani również do odczytywania liczników i zasłaniania ich własnymi ciałami. Kierowcy, którzy chcieliby zatankować więcej niż 50 litrów, proszeni są o wcześniejsze zgłoszenie się do dyżurnego, który w ramach treningu będzie przez kwadrans udawał, że nie słyszy prośby.
12