Ministerstwo Pracy nakazuje przeniesienie wszystkich biur do piwnic, by chronić wydajność przed upałami
W odpowiedzi na badania naukowców o spadku produktywności podczas upałów, rząd wprowadza stan wyjątkowy: każda firma musi przenieść stanowiska pracy pod ziemię. Kto nie wykopie piwnicy, ten traci koncesję.
Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej nakazało w trybie natychmiastowym przeniesienie wszystkich stanowisk pracy w kraju do pomieszczeń podziemnych. Decyzja zapadła po publikacji badań, z których wynika, że wysoka temperatura obniża wydajność pracowników. Resort nie czekał na dalsze analizy – dał firmom trzydzieści dni na wykopanie piwnic lub adaptację istniejących schronów.
– Każdy pracownik musi mieć zapewnione stabilne siedemnaście stopni Celsjusza przez cały rok – powiedział na konferencji wiceminister ds. klimatu biurowego. – Jeśli ktoś nie ma piwnicy, może wynająć kontener chłodniczy. Państwo dopłaci do pierwszej łopaty.
W całym kraju ruszyły prace ziemne. W centrach miast, gdzie nie ma miejsca na koparki, urzędy wydają pozwolenia na drążenie tuneli pod chodnikami. Największe korporacje zatrudniły geologów i górników. Szkoły i szpitale mają pierwszeństwo w kolejce po koparki – tak zdecydował rząd.
Eksperci wskazują, że pod ziemią nie ma okien, więc wydajność może spaść z innego powodu. Ministerstwo odpowiada: – Zainstalujemy lampy imitujące słońce. Będą tańsze niż klimatyzacja.
W przyszłym tygodniu rusza obowiązkowy kurs dla urzędników: jak kopać, by nie zalać sąsiada. Ci, którzy nie zdążą, stracą koncesję na działalność.
10