Niemcy ogłaszają obowiązkowe tankowanie do pełna raz w tygodniu, by udowodnić, że podatek od paliw nie boli
Rząd Niemiec wprowadza od października obowiązek cotygodniowego tankowania do pełna oraz państwowy przydział paliwa dla każdego kierowcy. Kanclerz zapewnia, że to nie przymus, a «wyraz troski o niemiecką motoryzację».
Od 1 października każdy kierowca w Niemczech będzie musiał raz w tygodniu zatankować do pełna — pod groźbą grzywny — ogłosił w poniedziałek rząd w Berlinie. Nowy obowiązek ma udowodnić, że obniżka podatku energetycznego o 17 eurocentów na litr naprawdę działa, a rekordowe ceny paliw to wyłącznie kwestia złego nastawienia.
Ministerstwo Gospodarki uruchomiło państwowy przydział paliwa: każdy obywatel otrzyma karnet na 60 litrów miesięcznie, a przekroczenie limitu będzie wymagało złożenia pisemnego oświadczenia, że samochód jest niezbędny do życia. Władze zapewniają, że to nie reglamentacja, lecz «planowane wsparcie popytu». Na stacjach benzynowych stanęły tablice z hasłem: «Tankujesz do pełna — wspierasz koalicję».
W odpowiedzi na rekordowe ceny niemieccy kierowcy masowo ruszyli do Polski, gdzie paliwo jest tańsze. Według nowych przepisów wyjazd za granicę po benzynę będzie wymagał zgłoszenia w urzędzie gminy, a powrót z pełnym bakiem — okazania paragonu i wypełnienia ankiety satysfakcji. Jeden z kierowców powiedział, że «wyprawa wciąż się opłaca», ale musi teraz zabierać ze sobą dwóch świadków.
Rzecznik rządu poinformował, że od listopada obowiązek tankowania zostanie rozszerzony na rowerzystów, którzy będą musieli raz w tygodniu napompować opony do pełna. «To wyraz troski o niemiecką motoryzację» — dodał, nie precyzując, czy chodzi o samochody, czy o rowery.
8