UOKiK wysyła do Google komornika z walizką na wynagrodzenia dla wydawców
Prezes UOKiK zarządził, że cztery spółki Google mają wypłacić wydawcom wynagrodzenie w formie comiesięcznego transportu gotówki pod eskortą, dopóki negocjacje nie zostaną uznane za zakończone.
Prezes UOKiK zarządził, że cztery spółki z Grupy Google mają od zaraz wypłacać wydawcom wynagrodzenie w formie comiesięcznego transportu gotówki pod eskortą, a pierwszy konwój wyruszył wczoraj z Warszawy do redakcji w całym kraju.
Konwój liczy tyle samo pojazdów, ile jest dni w roku, a każdy wóz wiezie wyłącznie monety jednogroszowe, ponieważ urząd uznał, że rozliczenie w nominałach najdrobniejszych najlepiej odzwierciedla charakter negocjacji prowadzonych przez Google. Wydawcy muszą przyjąć transport osobiście, w stroju galowym, i pokwitować odbiór odciskiem palca na specjalnej tablicy, która następnie jest publicznie wystawiana przed siedzibą urzędu.
Negocjacje w sprawie wynagrodzenia za wykorzystywanie artykułów prasowych zostały zawieszone do odwołania, ponieważ UOKiK uznał, że skoro Google przez tyle lat negocjował bez końca, to teraz będzie płacił bez końca. Przedstawiciel Google poinformował, że spółka przyjmuje do wiadomości decyzję i już zamówiła dodatkowe worki, a także wynajęła halę, w której monety będą sortowane według roku wybicia.
Wydawcy, którzy nie stawią się po odbiór, otrzymają wynagrodzenie w podwójnej wysokości, ale wyłącznie w monetach dwugroszowych, co urząd uzasadnił troską o różnorodność nominałów. Mieszkańcy miast na trasie konwoju zgłosili, że odgłos przesypywanych monet słychać w promieniu kilku kilometrów, a miejscowe sklepy wprowadziły limit wydawania reszty.
Kolejny transport wyrusza w poniedziałek o świcie, a urząd rozważa, czy nie wydłużyć trasy tak, aby każda redakcja w Polsce otrzymała własny konwój z osobnym trębaczem.
3