UOKiK zmusza cztery banki do otwarcia placówek na każdym skrzyżowaniu, bo klauzula o inflacji działała za dobrze
Po karze 150 mln zł za klauzule waloryzacyjne, cztery banki muszą teraz mieć oddział w zasięgu wzroku każdego klienta, a każda zmiana opłaty wymaga publicznego wysłuchania z orkiestrą.
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nakazał czterem bankom natychmiastowe otwarcie placówki w odległości nie większej niż jeden przystanek autobusowy od miejsca zamieszkania każdego klienta, po tym jak stwierdził, że klauzula waloryzacyjna pozwalała podnieść prowizje o 200 proc. przy byle wzroście inflacji. Banki mają na to czas do końca przyszłego kwartału.
W ramach ugody banki zobowiązały się też, że każda zmiana opłaty będzie poprzedzona publicznym wysłuchaniem w sali gimnastycznej, z udziałem orkiestry dętej i przedstawiciela UOKiK, który osobiście odczyta nowy cennik przez megafon. Pierwsze wysłuchanie zaplanowano w hali targowej w Radomiu, a banki już wynajęły 14 autokarów, by dowieźć klientów z okolicznych wsi.
Prezes jednego z banków przyznał na konferencji, że instytucja rozważa zatrudnienie dodatkowych 300 pracowników wyłącznie do noszenia tabliczek z aktualnymi prowizjami między oddziałami. «To najbardziej przejrzysty system, jaki kiedykolwiek mieliśmy» — powiedział, nie mrugnąwszy okiem. «Klient zawsze będzie wiedział, ile płaci, bo będzie stał obok tabliczki».
Mieszkańcy miast, w których banki mają oddziały, donoszą o kolejkach ciągnących się przez trzy przecznice. Niektórzy zaczęli przychodzić z własnymi stołkami i termosami. UOKiK zapowiedział, że jeśli banki nie zdążą z otwarciem placówek, kary wzrosną, a urząd rozważy wprowadzenie obowiązkowych lekcji obsługi konta w każdej szkole podstawowej.
1