Mikołaj Bukrewicz gra riff z „Kryzysowej narzeczonej” tak długo, że Netflix przedłużył film do czterech godzin, a Gdynia buduje drugą salę kinową
Po premierze „Mniej obcy” nowa twarz polskiego kina wsiadła do autobusu i nie wysiadła, dopóki pasażerowie nie nauczyli się refrenu. Netflix ogłosił, że film będzie teraz trwał tyle, ile trzeba, a festiwal w Gdyni stawia namioty dla śpiewających widzów.
Mikołaj Bukrewicz, od dwóch tygodni numer jeden na Netflixie, postanowił osobiście sprawdzić, czy cała Polska faktycznie śpiewa „Kryzysową narzeczoną”, i wsiadł do autobusu linii 174 w Krakowie. Nie wysiadł na żadnym przystanku. Pasażerowie, początkowo zaskoczeni, po trzecim okrążeniu Nowej Huty znali już riff na pamięć, a kierowca zapowiedział przez megafon, że następny przystanek to „Kryzysowa narzeczona”.
Netflix, widząc, co się dzieje, przedłużył film „Mniej obcy” do czterech godzin i zapowiedział, że będzie go puszczał w pętli do odwołania. Rzecznik platformy wyjaśnił spokojnie: „Skoro ludzie płaczą i śpiewają od piętnastego do siedemdziesiątego roku życia, to niech mają na to czas”. W Gdyni, gdzie film zadebiutował na festiwalu, władze miasta rozstawiły przed kinem namioty z nagłośnieniem i tablicami chóralnymi, a bilety na seanse rozdają w pakietach z gitarą.
Jan Borysewicz, który według relacji Bukrewicza sam pokazywał mu riff, ma teraz przyjeżdżać do studia codziennie i grać go razem z aktorem do momentu, w którym obaj uznają, że riff został opanowany wystarczająco. Profesorka Ewa Kajm z krakowskiej AST prowadzi dodatkowe próby dla całych rodzin, które po filmie chcą śpiewać w domach. Szesnastoletnia siostrzenica Bukrewicza, która wcześniej nie wiedziała, że „Marchewkowe pole” to Lady Pank, została honorową instruktorką chóru w swojej szkole.
W przyszłym tygodniu autobus 174 ma kursować po specjalnej trasie turystycznej, a na przystankach staną głośniki. Bukrewicz zapowiedział, że nie wysiądzie, dopóki ostatni pasażer nie zaśpiewa całego refrenu bez pomyłki.
1