Rutkowski zamienia Sejm w kino objazdowe i puszcza Kołodziejczaka w trzech aktach
Krzysztof Rutkowski po raz kolejny wkracza do Sejmu, tym razem z przenośnym ekranem i projektorem, by odtworzyć przed kamerami „film” o Michale Kołodziejczaku. Poseł PiS Dariusz Matecki próbuje zakłócić seans, a Koalicja Obywatelska rezerwuje miejsca w pierwszym rzędzie.
Krzysztof Rutkowski wniósł do holu głównego Sejmu składany ekran projekcyjny i rzutnik na baterie, po czym rozpoczął trwający siedem godzin seans filmowy o Michale Kołodziejczaku, złożony z trzech aktów i przerwy na pytania publiczności. Jak zapowiedział, będzie to „kino prawdy”, powtarzane codziennie do skutku, aż wszyscy zrozumieją, o co naprawdę chodzi.
Widzowie zajęli miejsca na marmurowych schodach. Poseł PiS Dariusz Matecki próbował zagłuszyć projekcję, krzycząc przez megafon, że to „teatr jednego detektywa”, na co Rutkowski odpowiedział spokojnie, że megafon też ma, ale użyje go dopiero w akcie drugim. Ochotnicy z Biura Ochrony Sejmu ustawili się w kordonie wokół rzutnika, by nikt nie zasłaniał obiektywu.
W przerwie Rutkowski ogłosił nabór do chóru sejmowego, który będzie śpiewał komentarz do każdej sceny. Zgłosiło się kilkunastu posłów, w tym trzech z Koalicji Obywatelskiej, którzy zajęli miejsca w pierwszym rzędzie i czekają na dalszy rozwój wypadków. Jeden z nich przyniósł własny popcorn.
Kolejny seans zaplanowano na wtorek, tym razem z napisami i tłumaczeniem na język migowy. Rutkowski zapowiedział, że jeśli frekwencja dopisze, wynajmie salę plenarną i zagra cały cykl od początku.
1