Brytyjska dziennikarka zamraża komórki jajowe na pokładzie samolotu lecącego do Polski, by zaoszczędzić na kosztach
32-letnia dziennikarka z Londynu postanowiła zaoszczędzić na kosztach zamrożenia komórek jajowych, przenosząc cały proces do samolotu lecącego do Polski. Zabieg wykonała na wysokości 10 tysięcy metrów, a oszczędności przeznaczyła na dalsze badania.
32-letnia brytyjska dziennikarka, zamiast wydać 40 tysięcy złotych na zamrożenie komórek jajowych w londyńskiej klinice, wynajęła prywatny samolot i zorganizowała zabieg na pokładzie maszyny lecącej do Polski. Jak wyjaśniła, różnica w cenie wynajmu samolotu i polskiego personelu medycznego pozwoliła jej zaoszczędzić równowartość trzech zabiegów.
Po wylądowaniu w Warszawie dziennikarka natychmiast udała się do kliniki, gdzie poddała się dodatkowym badaniom, które – jak twierdzi – mają potwierdzić, że komórki zamrożone w powietrzu zachowują pełną zdolność do zapłodnienia. Wyniki mają zostać opublikowane w formie reportażu, który ma zachęcić inne kobiety do podobnych rozwiązań.
W odpowiedzi na rosnące zainteresowanie, polskie linie lotnicze rozważają uruchomienie specjalnych rejsów „medycznych”, podczas których pasażerki będą mogły skorzystać z konsultacji i zabiegów w powietrzu. Stewardessy przechodzą szkolenia z obsługi sprzętu do krioprezerwacji, a w menu pojawiły się potrawy wspierające płodność.
Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało analizę, czy tego typu praktyki są zgodne z przepisami. Rzecznik resortu stwierdził, że „jeśli ktoś chce zamrażać komórki na wysokości dziesięciu tysięcy metrów, to jego sprawa, o ile nie zagraża to bezpieczeństwu lotu”.
8