Ministerstwo Zdrowia wprowadza obowiązkowy egzamin z etyki dla lekarzy: kto nie zda, ten przez rok je wyłącznie z firmowych lunchów
Po przeglądzie 93 badań resort zdrowia ogłasza egzamin z odporności na kanapki koncernów farmaceutycznych. Lekarze, którzy nie zdadzą, będą musieli przez rok przyjmować wyłącznie posiłki sponsorowane i przepisywać wszystko, co im podsuną przedstawiciele handlowi.
Ministerstwo Zdrowia ogłosiło w poniedziałek, że każdy lekarz w kraju musi do końca kwartału zdać państwowy egzamin z odporności na firmowe lunche. Egzamin polega na tym, że kandydat siedzi przy zastawionym stole, a trzech przedstawicieli handlowych koncernów farmaceutycznych przez cztery godziny podaje mu kawę, ciastka i ulotki, po czym sprawdza, ile leków wypisał w trakcie.
Kto egzaminu nie zda, trafia na roczny staż w charakterze oficjalnego konsultanta wszystkich firm naraz. Oznacza to, że przez dwanaście miesięcy musi codziennie zjeść śniadanie, obiad i kolację sponsorowane przez innego producenta, a recepty wypisywać wyłącznie na preparaty, które akurat leżą na stole. Resort zapewnia, że staż jest płatny i że nikt nie zostanie bez opieki, bo przy każdym lekarzu będzie stał przedstawiciel z notesem.
Egzaminy odbędą się w halach targowych w każdym województwie. Na potrzeby testu zmontowano już ponad tysiąc stanowisk z ciepłymi bufetami, a firmy cateringowe podpisały umowy na dostawy na najbliższe dwa lata. Pierwsi lekarze, którzy zgłosili się na ochotnika, twierdzą, że najtrudniejsze są pytania otwarte, na przykład: «Proszę wymienić trzy powody, dla których ten lek jest lepszy od tańszego».
Ministerstwo zapowiada, że wyniki egzaminu będą jawne i wywieszone w każdej przychodni. Lekarz, który zda najlepiej, otrzyma tytuł Konsultanta Roku i prawo do darmowego obiadu u dowolnego producenta do końca życia. Zdaniem resortu to rozwiązanie tanie i skuteczne, bo jak mówi rzecznik: «Skoro i tak wszyscy jedzą, to przynajmniej będziemy wiedzieć, kto ile zjadł».
1