Noblista z fizyki przenosi Sztokholm na Antarktydę, by odebrać nagrodę wewnątrz lodowca
Francis Halzen, laureat Nagrody Nobla z fizyki, odmówił przyjazdu do Sztokholmu i zorganizował ceremonię wręczenia wewnątrz antarktycznego lodowca, zmuszając Komitet Noblowski do odbycia drogi przez pół globu.
Francis Halzen, belgijski fizyk i laureat Nagrody Nobla z fizyki, ogłosił, że nie przyjedzie do Sztokholmu po odbiór medalu. Zamiast tego zorganizował ceremonię wręczenia wewnątrz antarktycznego lodowca, dokładnie w miejscu, gdzie znajduje się detektor IceCube Neutrino Observatory. Komitet Noblowski, postawiony przed faktem dokonanym, wysłał do Antarktydy całą delegację z medalem, dyplomem i szwedzkim cateringiem.
Delegacja wyruszyła z Göteborga kontenerowcem, następnie przesiadła się na lodołamacz, a ostatni odcinek przebyła na nartach ciągnąc za sobą szklaną gablotę z medalem. Na miejscu okazało się, że Halzen wymaga, by ceremonia odbyła się na głębokości dwóch kilometrów pod powierzchnią lodu, w szybie wykutym specjalnie na tę okazję. Szwedzki protokół dyplomatyczny po raz pierwszy w historii musiał zaakceptować fakt, że hymn narodowy zostanie odegrany na trąbce, której dźwięk w lodowej studni niesie się przez czterdzieści minut.
Komitet Noblowski, chcąc zachować pozory normalności, wynajął stu tragarzy, którzy przez trzy tygodnie wnosili na Antarktydę krzesła, mównicę i sztućce. Halzen stwierdził, że skoro neutrina przenikają całą Ziemię, to i nagroda powinna przeniknąć lód. W odpowiedzi na pytanie, czy nie prościej byłoby przyjechać do Sztokholmu, odparł: «Neutrina nie przychodzą do nas, to my musimy iść do nich».
Władze Antarktydy, czyli konsorcjum stacji badawczych, poinformowały, że w związku z ceremonią wprowadzają nowy obowiązek: każdy naukowiec przebywający na kontynencie musi raz w tygodniu zjechać na dół szybu i wysłuchać odczytu fragmentu uzasadnienia Komitetu. Kolejna edycja Nagrody Nobla ma odbyć się w całości pod lodem, a Sztokholm rozważa przeniesienie siedziby Komitetu do stacji McMurdo.
2