Polski robot okulistyczny podaje leki do oka z dokładnością do jednej komórki i żąda, by wszyscy pacjenci w kraju zgłaszali się na zabieg osobiście, w kolejności alfabetycznej
Międzynarodowe Centrum Badań Oka uruchamia pilotaż, w którym robot okulistyczny podaje leki do oka z precyzją do pojedynczej komórki siatkówki. Kolejka pacjentów liczy już tyle osób, że trzeba było wybudować nowy pawilon i wprowadzić harmonogram na trzy zmiany.
Robot okulistyczny opracowany w Międzynarodowym Centrum Badań Oka podaje leki do oka z precyzją do pojedynczej komórki siatkówki i od poniedziałku przyjmuje pacjentów w trybie ciągłym, przez siedem dni w tygodniu, na trzy zmiany. Jak poinformował zespół badawczy, urządzenie wykonuje zastrzyki tak dokładnie, że igła trafia w wybrane miejsce z dokładnością do jednej komórki, a pacjenci mają zgłaszać się osobiście, w kolejności alfabetycznej, z własnym numerem porządkowym wydrukowanym na miejscu.
Kolejka chętnych rozciągnęła się na tyle, że dyrekcja centrum wybudowała nowy pawilon z trzema salami zabiegowymi i parkingiem na dwa tysiące rowerów, bo samochody nie mieszczą się w harmonogramie. Wprowadzono też obowiązkowy trening dla pacjentów: każdy przed zabiegiem musi przez czterdzieści minut siedzieć nieruchomo z otwartym okiem, ćwicząc to na specjalnym stanowisku próbnym. Ci, którzy mrugną, wracają na koniec kolejki.
System ma być rozszerzony na wszystkie szpitale w kraju. Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało, że roboty będą podawać leki również do drugiego oka, a następnie do uszu i nosa, ponieważ precyzja okazała się zaraźliwa. Naukowcy z centrum przyznają, że na razie testują urządzenie na ochotnikach, którzy zgodzili się podpisać oświadczenie, że rozumieją, iż robot jest w fazie badań przedklinicznych, ale i tak stoją w kolejce od świtu.
2