Berek rozbija obóz pod Pałacem Prezydenckim. Czeka na ślubowanie z termosem i śpiworem
Maciej Berek, wybrany na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, rozbił obóz przed Pałacem Prezydenckim, domagając się niezwłocznego wskazania miejsca i czasu ślubowania. Kancelaria Sejmu odsyła go do prezydenta, a ten milczy. Berek zapowiada, że nie ruszy się, dopóki nie złoży przysięgi.
Maciej Berek, wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, rozbił w poniedziałek obóz przed Pałacem Prezydenckim i oświadczył, że nie opuści go, dopóki prezydent nie wskaże mu miejsca i czasu złożenia ślubowania. Wraz z nim na chodniku rozstawiło się kilkudziesięciu urzędników Kancelarii Sejmu z segregatorami i polowymi łóżkami.
– Nie planujemy ślubowania w Sejmie, ale skoro pan Berek chce złożyć przysięgę na chodniku, to jego prawo – powiedział szef Kancelarii Sejmu Marek Siwiec, wręczając Berkowi zaświadczenie o wyborze przez okno na parterze. – Ja na razie chcę być naiwny i czekać, aż prezydent przyjmie tę przysięgę. Termos i śpiwór to już jego prywatna inicjatywa.
Berek rozstawił namiot typu „sędzia polowy”, wyposażony w składaną ławę, godło i przedłużacz do iluminacji Pałacu. Codziennie o świcie odczytuje przez megafon listę miejsc, w których mógłby złożyć ślubowanie: schody, hol, ogród, a nawet winda, byle tylko prezydent raczył wskazać adres. Kancelaria Prezydencka nie odpowiedziała na żadne z jego pism, co Berek uznaje za milczącą akceptację i rozszerza obóz o kolejne parcele.
W okolicy pojawili się handlarze z pamiątkami, a okoliczni mieszkańcy zaczęli przynosić zupę i koce. Rzecznik rządu zapowiedział, że jeśli prezydent nadal będzie milczał, rząd rozważy przeniesienie całego Trybunału Konstytucyjnego pod namiot, aby Berek mógł złożyć ślubowanie choćby na trawie. Na razie Berek czeka, a jego termos wciąż paruje.
7