Czarnek ogłasza w Sejmie stan „Dziury Domańskiej” i żąda ewakuacji sali plenarnej
Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera, podczas debaty nad odwołaniem ministra finansów Andrzeja Domańskiego zarządził w Sejmie stan „Dziury Domańskiej” i wezwał do ewakuacji sali plenarnej. Wicemarszałek Monika Wielichowska ogłosiła, że obrady przenosi się na zewnątrz budynku, a posłowie mają odtąd głosować przez megafon.
Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera, podczas debaty nad odwołaniem ministra finansów Andrzeja Domańskiego ogłosił z sejmowej mównicy stan „Dziury Domańskiej” i zarządził natychmiastową ewakuację sali plenarnej. Jak wyjaśnił, chodzi o „dziurę w budżecie tak głęboką, że posłowie mogą do niej wpaść”.
Wicemarszałek Monika Wielichowska, prowadząca obrady, podporządkowała się natychmiast i przeniosła posiedzenie na dziedziniec przed gmachem. Posłowie ustawili się w kolejce według wzrostu, a głosowania odbywają się odtąd przez megafon, który Czarnek trzyma w ręce i nie zamierza oddać.
Zbigniew Konwiński, szef klubu KO, zażądał przeprosin dla funkcjonariuszy obsługujących ewakuację i zgłosił wniosek o przeniesienie obrad do namiotu rozstawionego na parkingu. Janusz Kowalski skierował apel do Szymona Hołowni, by ten osobiście sprawdził głębokość dziury za pomocą taśmy mierniczej.
Do końca tygodnia na dziedzińcu ma stanąć barierka ostrzegawcza, a każdy poseł przechodzący obok miejsca dawnej mównicy musi głośno oświadczyć, że nie wpadł. Czarnek zapowiedział, że będzie tam stał codziennie od siódmej rano i liczył przechodzących.
1