Kaczyński rozstawia namiot pod Trybunałem i ogłasza, że będzie tam stał do końca kadencji Sejmu
Prezes PiS zamienił wieczorną wizytę pod siedzibą TK w stały obóz. Namiot, agregat, rozkład dyżurów i lista obecności — wszystko po to, by żaden nowy sędzia nie wszedł do budynku niezauważony.
Jarosław Kaczyński rozbił namiot pod siedzibą Trybunału Konstytucyjnego i ogłosił, że nie opuści tego miejsca do końca kadencji Sejmu. W namiocie stoją łóżko polowe, agregat prądotwórczy i czajnik, a przed wejściem ustawiono tablicę z rozkładem dyżurów parlamentarzystów PiS.
— Była zapowiedź, że nowi sędziowie muszą wejść we wrześniu, więc wprowadziłem się tu z całym zapleczem — powiedział prezes, wskazując na rozstawione krzesła dla sympatyków. — Mój obowiązek to być tutaj, a skoro jestem, to już zostanę.
Wokół namiotu powstała infrastruktura: punkt wydawania zupy, przenośna toaleta i głośnik, z którego co godzinę odczytywany jest apel obecności. Poseł pełniący funkcję szefa obozu zapowiedział, że każdy parlamentarzysta PiS ma obowiązek spędzić przy namiocie co najmniej jedną noc w tygodniu, a nieobecność usprawiedliwia wyłącznie zwolnienie od prezesa.
— Zaczęliśmy od jednego namiotu, dziś mamy ich siedemnaście — dodał poseł. — Rozważamy postawienie sceny, żeby wieczorami było co robić.
Rzecznik rządu poinformował, że nowi sędziowie zostaną wprowadzeni do budynku tylnym wejściem, na co obóz odpowiedział rozstawieniem dodatkowego namiotu dokładnie przy tych drzwiach. Na razie obie strony stoją naprzeciwko siebie i czekają, kto pierwszy się zmęczy.
2