Ministerstwo wysyła na przejazdy kolejowe ekipy z taśmą mierniczą i stoperami, by wyliczyć każdemu kierowcy dokładny czas odjazdu
Po zapowiedzi zaostrzenia kar dla kierowców wjeżdżających na przejazdy na czerwonym świetle, ministerstwo wysyła w teren ekipy pomiarowe, które mają ustalić indywidualny czas reakcji każdego kierowcy w Polsce.
Ministerstwo Infrastruktury rozpoczęło w czwartek ogólnopolską operację „Stoper”, w ramach której na każdy z dwudziestu trzech tysięcy przejazdów kolejowo-drogowych w kraju stawi się ekipa pomiarowa z taśmą mierniczą, stoperem i notatnikiem. Zadaniem trzystu dwunastu dwuosobowych zespołów jest zmierzenie, ile dokładnie sekund potrzebuje każdy kierowca na przejechanie od momentu zapalenia się czerwonego światła do zatrzymania pojazdu.
Zebrane dane posłużą do stworzenia indywidualnych profili reakcji dla wszystkich dwudziestu jeden milionów posiadaczy praw jazdy. Kierowca, którego czas hamowania okaże się dłuższy niż średnia krajowa, automatycznie straci uprawnienia na trzy miesiące, nawet jeśli nigdy nie wjechał na tory. Minister Dariusz Klimczak wyjaśnił, że prewencja wyprzedza wykroczenie. „Nie czekamy, aż ktoś utknie między rogatkami. Mierzymy, kto może tam utknąć, i zabieramy mu kluczyki zawczasu” – powiedział podczas briefingu na przejeździe w Sokolnikach Suchych.
Pierwsze protesty zgłaszają kierowcy, którym ekipy kazały cofać i ponownie podjeżdżać do szlabanu nawet czternaście razy, aby uzyskać wiarygodny pomiar. Mieszkańcy wsi położonych przy ruchliwych trasach informują o zatorach sięgających jedenastu kilometrów, ponieważ każdy pojazd jest zatrzymywany na godzinę. Wiceminister zapowiedział, że od przyszłego tygodnia pomiarami zostaną objęci również rowerzyści oraz piesi przechodzący w odległości mniejszej niż pięćdziesiąt metrów od torów, a do końca miesiąca każdy obywatel otrzyma listownie swój oficjalny czas reakcji do powieszenia nad łóżkiem.
11