Nawrocki wysyła nominatów do NBP pieszo z Pałacu, Tusk blokuje im drzwi Kancelarii
Czterej kandydaci do zarządu NBP od świtu maszerują z Pałacu Prezydenckiego do Kancelarii Premiera, by osobiście wymusić kontrasygnatę. Tusk ustawił przy drzwiach szpaler urzędników z terminarzami.
Karol Nawrocki skierował do premiera nominacje czterech osób do zarządu NBP, ale tym razem nie wysłał ich pocztą — czterej kandydaci od czwartej rano maszerują pieszo z Pałacu Prezydenckiego do Kancelarii Premiera, niosąc przed sobą teczki z aktami osobowymi na wysokości twarzy, w szyku równym jak na defiladzie.
Donald Tusk, który wcześniej odmówił kontrasygnaty, ustawił przy wejściu do Kancelarii szpaler urzędników z terminarzami i polecił im sprawdzać każdy krok kandydatów. «Premier przyjął zasadę, że kontrasygnata następuje wyłącznie po osobistym stawieniu się w gabinecie, najlepiej w obecności kamer» — wyjaśnił urzędnik z sekretariatu, nie przerywając odhaczania kolejnych nazwisk.
Kandydaci przeszli już trzy przejścia dla pieszych i dwie kładki, zatrzymując się na każdym skrzyżowaniu, by głośno odczytać swoje kwalifikacje przechodniom. Jeden z nich, w garniturze i butach do biegania, oświadczył dziennikarzom, że jest gotów iść tak do listopada, bo wtedy skład zarządu banku może spaść poniżej ustawowego minimum, a on nie zamierza dać się wyprzedzić przez nikogo z Kancelarii.
Szef Gabinetu Prezydenta Paweł Szefernaker poinformował, że trasa marszu została wydłużona o dodatkową pętlę wokół placu Trzech Krzyży, aby «dać premierowi czas na refleksję». W tym samym czasie pod Kancelarią ustawiła się kolejka urzędników, którzy przyszli z własnymi terminarzami, żeby sprawdzić, czy kandydaci nie zboczyli z trasy.
Do wieczora nominaci dotarli do drugiej bramy i rozbili na chodniku obóz z czterema krzesłami biurowymi oraz tablicą, na której codziennie będą odnotowywać liczbę przebytych kilometrów. Tusk jeszcze się nie pojawił, ale jego rzecznik zapewnił, że premier «uważnie śledzi postępy pieszej delegacji» i rozważa wyjście na balkon.
1