Niemiecki rząd wyłącza internet, bo boi się własnych stron: urzędnicy wracają do faksu i gołębi pocztowych
Po wykryciu luk w PHP instytucje publiczne w kilku krajach wyłączyły serwisy internetowe. W Niemczech poszło to dalej: cały rząd federalny odciął się od sieci, a ministerstwo cyfryzacji ogłosiło powrót do komunikacji wyłącznie papierowej i gołębiej.
Niemiecki rząd federalny podjął decyzję o całkowitym odłączeniu wszystkich ministerstw od internetu po tym, jak w powszechnie używanym języku programowania PHP wykryto krytyczne luki. Jak poinformowało ministerstwo cyfryzacji, od dziś żaden urzędnik nie może korzystać z sieci, a wszystkie strony rządowe zostały zastąpione tablicami korkowymi w holach budynków.
W ramach nowego trybu pracy każdy resort otrzymał po dwie szafy pancernych segregatorów oraz przydział gołębi pocztowych. Korespondencję między ministerstwami dostarcza się wyłącznie w formie papierowej, a czas oczekiwania na odpowiedź wynosi obecnie do dziewięciu dni roboczych. Jak wyjaśnił rzecznik ministerstwa, «bezpieczeństwo obywateli jest dla nas priorytetem, dlatego wolimy, żeby państwo działało wolniej, ale bez internetu».
Holenderskie i belgijskie urzędy poszły podobną drogą, organizując w tym tygodniu publiczne szkolenia z obsługi faksu dla wszystkich pracowników administracji. W Finlandii i Francji serwisy internetowe instytucji publicznych zostały wyłączone do odwołania, a interesanci proszeni są o przychodzenie osobiście z własnym długopisem. Kolejki przed budynkami urzędów wydłużyły się do kilkuset metrów, co władze określają mianem «nowej normalności cyfrowej».
W Niemczech sprawa zaszła najdalej: ministerstwo zapowiedziało, że do końca miesiąca każdy departament musi przedstawić plan funkcjonowania bez prądu, na wypadek gdyby luki w oprogramowaniu okazały się groźniejsze niż sądzono. Jak dodał rzecznik, «jeśli okaże się to konieczne, wrócimy do świec i tabliczek łupkowych, bo lepiej być bezpiecznym niż nowoczesnym».
2