Piesiewicz zamienia olimpijskie złoto na trzy miesiące w areszcie, a PKOl otwiera filię w celi
Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz spędzi trzy miesiące w areszcie w Katowicach. Komitet ogłosił, że z tej lokalizacji będzie nadal pełnił swoje obowiązki, a nawet otworzy tam tymczasowe biuro.
Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz zamienił gabinet na warszawskim Mokotowie na trzy miesiące w areszcie śledczym w Katowicach, a zarząd komitetu już zapowiedział, że z celi będzie kontynuował pełnienie obowiązków. W piątek przed budynkiem sądu stanęła przenośna recepcja z logo PKOl, a do celi numer siedem wstawiono biurko, flagę olimpijską i stojak na medale.
Związek poinformował, że prezes będzie przyjmował interesantów w każdy wtorek w godzinach od dziesiątej do dwunastej, a wizyty należy wcześniej uzgadniać z wychowawcą. Dział marketingu komitetu przygotował już serię zdjęć Piesiewicza na tle krat, które mają trafić do kalendarza na przyszły rok pod hasłem „Sport to walka”.
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek osobiście nadzorował adaptację pomieszczenia i zapewnił, że cela spełnia wszystkie normy olimpijskie. „Zawodnik musi mieć warunki do treningu, a prezes do zarządzania. Tu jest prycza, tu jest biurko, a w rogu stanęła bieżnia do rozgrzewki przed przesłuchaniami” – powiedział Żurek podczas otwarcia.
Pierwsi goście już dotarli. Delegacja Polskiego Związku Łyżwiarstwa Figurowego przywiozła prezesowi termos z herbatą i projekt nowych strojów, a wiceprezes związku piłki ręcznej złożył raport o stanie kadry narodowej. Piesiewicz przyjął dokumenty przez kratę, podpisał je i oddał przez okienko, po czym zarządził dodatkowy trening dla drużyny siatkówki plażowej na przyszły tydzień.
Komitet zapowiedział, że jeśli areszt zostanie przedłużony, przeniesie do Katowic całą sekretariat, a na dziedzińcu aresztu powstanie tymczasowa hala do rozgrywek ligowych. „Olimpiada nie poczeka, a prezes też nie” – podsumował rzecznik związku.
35