Prezydent złożył ślubowanie sędziemu, ale zrobił to z drabiny strażackiej, bo twierdzi, że tylko tak może zweryfikować wybór Sejmu
Władysław Kosiniak-Kamysz ogłosił, że odbieranie przysięgi sędziego Trybunału Konstytucyjnego wymaga asysty wojskowej, więc do Pałacu Prezydenckiego wjechał wóz strażacki, a Maciej Berek ślubował z wysokości dwunastu metrów.
Prezydent Rzeczypospolitej odebrał w czwartek ślubowanie od Macieja Berka, sędziego Trybunału Konstytucyjnego, nie z fotela w sali kolumnowej, lecz z drabiny strażackiej ustawionej na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego. Jak wyjaśnił rzecznik, tylko z wysokości dwunastu metrów głowa państwa może należycie zweryfikować wybór dokonany przez Sejm, bo z poziomu parteru «nie widać konstytucyjnych proporcji».
Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz natychmiast postawił w stan gotowości jednostkę wojskową w Nowym Glinniku, skąd w ciągu godziny przyjechał pluton saperów, który rozłożył drabinę, podłączył agregat i przez trzy godziny sprawdzał, czy podest wytrzyma ciężar przysięgi. Do akcji włączono też straż pożarną, która oblała dziedziniec wodą, aby «ugasić ewentualne wątpliwości prawne».
Jacek Sasin w programie «Gość Wydarzeń» ocenił, że drabina powinna być o dwa metry wyższa, bo obecna wysokość nie pozwala sędziemu spojrzeć na Trybunał z należytej perspektywy. Zapowiedział, że jego ugrupowanie złoży wniosek o budowę stałej wieży ślubowań przy ulicy Szucha, czynnej całą dobę, z której każdy przyszły sędzia będzie składał przysięgę na wysokości trzydziestu metrów.
Kancelaria Prezydenta poinformowała, że do końca roku wszystkie akty nominacji będą wręczane wyłącznie z podnośnika, a wnioski o odbiór przysięgi na poziomie gruntu będą odrzucane. Kosiniak-Kamysz dodał, że wojsko dostanie nowy etat: instruktora ślubowań wysokościowych.
1