Rząd po aferze w Szpitalu Południowym zarządza ogólnokrajowe liczenie pacjentów ręcznie, w kolejce ustawionej na tydzień
Po aferze w Szpitalu Południowym rząd zarządza ręczne liczenie wszystkich pacjentów w kraju. Kolejka przed szpitalem ma długość kilku kilometrów, a urzędnicy liczą ludzi po jednym, zapisując wyniki na tablicach.
Rząd, odpowiadając na aferę w warszawskim Szpitalu Południowym, zarządził natychmiastowe ręczne liczenie wszystkich pacjentów w kraju. Każdy szpital ma wystawić kolejkę przed wejściem, a urzędnicy będą liczyć ludzi pojedynczo, zapisując wyniki kredą na tablicach.
Przed Szpitalem Południowym kolejka ma już długość siedmiu kilometrów i wije się przez trzy dzielnice. Mieszkańcy dostali harmonogramy, kto o której ma stanąć w kolejce, a wojsko rozstawiło namioty z herbatą. Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że liczenie potrwa do wyczerpania zapasów kredy.
W całym kraju powstają specjalne komisje kolejowe, które będą czuwać nad porządkiem. Urzędnicy przeszli trzydniowe szkolenie z liczenia do dziesięciu i z powrotem. Nauczyciele dostali polecenie, by od poniedziałku ćwiczyć z dziećmi liczenie na palcach, bo to umiejętność przyszłości.
Premier zapowiedział, że osobiście stanie w kolejce jako pierwszy obywatel i da się policzyć trzy razy. Opozycja żąda, by liczyć także puste łóżka, ale rząd odpowiada, że puste łóżka nie stoją w kolejce. Sondaż Opinia24 pokazuje, że 78 procent Polaków uważa, iż kolejka jest zbyt krótka.
W przyszłym tygodniu rząd planuje rozszerzyć akcję na przychodnie i apteki. Każdy pacjent będzie musiał przejść przez kolejkę przed zakupem leku. Kreda zamówiona w ilości wystarczającej do pokrycia wszystkich chodników w Warszawie ma dotrzeć w czwartek.
9