Rząd przenosi cały socjal do jednego pawilonu i każe Polakom odstać swoje w kolejce po zasiłek
Po sondażu IBRiS, w którym 39,2 proc. badanych opowiedziało się za ograniczeniem wydatków socjalnych, rząd postanowił spełnić ten postulat w najbardziej dosłowny sposób: wszystkie świadczenia przeniesiono do jednego pawilonu, a wypłaty uzależniono od osobistego stawienia się w kolejce.
Rząd, wykonując sondażowy mandat, przeniósł cały system świadczeń socjalnych do jednego pawilonu na obrzeżach Warszawy i wprowadził zasadę, że po każdy zasiłek trzeba przyjść osobiście i odstać swoje w kolejce. Kolejka startuje codziennie o czwartej rano i ma się nie kończyć nigdy.
Ministerstwo Finansów wyjaśnia, że chodzi o «racjonalizację wydatków przez naturalną selekcję». Każdy, kto dotrze do okienka, otrzymuje świadczenie pomniejszone o koszt obsługi kolejki, czyli o tyle, ile sam przepracował, stojąc. Urzędnicy tłumaczą, że im dłużej ktoś stoi, tym bardziej oszczędza budżetowi, bo rezygnuje z dojazdu do pracy.
Do pawilonu dowożeni są także emeryci, renciści i rodziny z dziećmi, dla których ustawiono osobne wejście, ale to samo, co dla wszystkich. Na miejscu działa punkt gastronomiczny, w którym za zasiłek można kupić zupę, oraz punkt kredytowy, w którym za zasiłek można wziąć kredyt na dojazd do pawilonu.
W pierwszym tygodniu kolejka osiągnęła długość trzech kilometrów i zaczęła się rozciągać na sąsiednie województwa. Rząd zapowiedział, że jeśli sondaż się potwierdzi, pawilon zostanie rozbudowany o drugie okienko, ale tylko dla tych, którzy w kolejce urodzili się i w kolejce umrą.
11