Rzeczniczka Praw Dziecka otwiera fabrykę ustaw: 16 umów, 224 tys. zł i taśma produkcyjna w piwnicy
Monika Horna-Cieślak uruchomiła w podległym Ziobrze instytucie linię produkcyjną ustaw, która przez siedem lat dostarczała gotowe przepisy bezpośrednio do biur posłów. Pierwszą taśmę uruchomił Marcin Romanowski, a kontrolę jakości osobiście nadzorował Zbigniew Ziobro.
Monika Horna-Cieślak otworzyła w podległym Zbigniewowi Ziobrze instytucie fabrykę ustaw, która przez siedem lat produkowała gotowe przepisy na bieżąco, bez udziału ministerstwa i bez konkursu. Linia ruszyła w piwnicy budynku, gdzie zainstalowano taśmę do składania artykułów, paragrafów i przypisów.
Pierwszą zmianę uruchomił Marcin Romanowski, który osobiście wcisnął przycisk rozruchu i przez trzy godziny stał przy taśmie, podając kartki z projektami. Zatrudniono przy niej czterdziestu prawników na trzy zmiany, a każdy z nich miał kwadrans na napisanie jednego artykułu. Kontrolę jakości sprawował Zbigniew Ziobro, który raz w tygodniu przechodził wzdłuż taśmy i odrzucał projekty niezgodne z linią partii.
Fabryka pracowała dzień i noc, także w święta, a gotowe ustawy pakowano w skrzynie i wysyłano kurierem do kancelarii Sejmu. Przez siedem lat taśma wypluła tyle przepisów, że trzeba było wynająć dodatkowe magazyny w trzech dzielnicach Warszawy. Mieszkańcy okolicznych bloków skarżyli się na hałas, więc fabryka zainstalowała wygłuszenie i pracowała dalej.
Kiedy obecna koalicja wybierała nową Rzeczniczkę Praw Dziecka, Horna-Cieślak przemilczała fakt, że przez siedem lat obsługiwała taśmę u Ziobry. Na pytanie dziennikarzy odpowiedziała krótko: «Taśma nadal działa, tylko zmienił się operator». Fabryka ma zostać rozbudowana o drugą linię, tym razem do produkcji rozporządzeń.
7