Samorządy budują mury wokół mieszkań na wynajem. Mieszkańcy dostaną klucze dopiero po złożeniu przysięgi
Nowe przepisy o najmie krótkoterminowym doprowadziły do skrajności: gminy wznoszą fizyczne bariery wokół nieruchomości, a najemcy muszą składać uroczyste śluby, że nie podnajmą nawet parapetu.
W odpowiedzi na nowelizację ustawy o najmie krótkoterminowym samorządy rozpoczęły w czwartek masową budowę betonowych murów wokół wszystkich mieszkań przeznaczonych na wynajem. Każdy lokal ma zostać otoczony fortyfikacją o wysokości dwóch metrów, a wejście możliwe będzie wyłącznie po złożeniu pisemnej przysięgi, że nie zostanie podnajęty ani jeden metr kwadratowy.
W centrach miast powstają specjalne punkty ceremonialne, w których przyszli najemcy składają ślubowanie na sztandar wspólnoty mieszkaniowej. «Nie wynajmę nikomu, nawet na jedną noc, nawet własnej matce» – brzmi rota przysięgi, którą powtarza już ponad tysiąc osób dziennie. Straż miejska sprawdza, czy w mieszkaniach nie przebywają przypadkowe osoby, a za złamanie ślubu grozi natychmiastowa eksmisja przez okno na parter.
Spółdzielnie poszły o krok dalej: na każdym osiedlu budują wieże obserwacyjne, z których pracownicy administracji przez lornetki wypatrują turystów z walizkami. «Widzimy walizkę na trzecim piętrze, to podejrzane» – mówi jedna z administratorek, nie odrywając wzroku od lornetki. Gminy rozważają również zakup dronów, ale na razie wystarczają im rowery i megafony.
Mieszkańcy, którzy chcą wynająć choćby pokój, muszą przejść trzymiesięczne szkolenie z zakresu przewinień najmu krótkoterminowego i zdać egzamin praktyczny polegający na rozpoznaniu turysty w tłumie. Ci, którzy oblali, otrzymują dożywotni zakaz zbliżania się do jakiegokolwiek mieszkania na wynajem. Na razie nowe przepisy wejdą w życie, gdy tylko ostatni mur zostanie pomalowany na kolor elewacji.
1