Sejm kupuje portret Daszyńskiego i natychmiast zamyka go w sejfie na cztery lata, by nikt go nie zobaczył
Kancelaria Sejmu wydała 276 tys. zł na portret Ignacego Daszyńskiego, a następnie umieściła go w podziemnym sejfie z dostępem wyłącznie dla marszałka i konserwatora. Obraz ma być pokazany publicznie dopiero w 2030 roku, po zakończeniu kadencji obecnego marszałka.
Kancelaria Sejmu kupiła portret Ignacego Daszyńskiego autorstwa Witkacego za 276 tys. zł i natychmiast umieściła go w podziemnym sejfie, do którego dostęp mają wyłącznie marszałek Włodzimierz Czarzasty oraz upoważniony konserwator. Obraz nie będzie wystawiony publicznie przez najbliższe cztery lata, ponieważ – jak wyjaśnia Kancelaria – „dzieło wymaga okresu adaptacji do mikroklimatu parlamentarnego”.
W praktyce oznacza to, że portret spędzi całą kadencję w stalowej szafie w piwnicy, owinięty w bezkwasową bibułę i przykryty kocem termicznym. Marszałek Czarzasty osobiście sprawdza stan dzieła raz w tygodniu, w rękawiczkach bawełnianych, w asyście dwóch strażników. „Takie rzeczy powinny być w polskim parlamencie” – powiedział, wychodząc z piwnicy. „I są. W sejfie”.
Do ochrony portretu oddelegowano trzech nowych pracowników Kancelarii, którzy przeszli szkolenie z zakresu przenoszenia ram w poziomie. Powstał także specjalny harmonogram wietrzenia sejfu – co drugi wtorek, między 6:00 a 6:15, gdy w budynku nie ma posłów. Konserwator twierdzi, że obraz „oddycha spokojnie” i „nie skarży się na warunki”.
Polacy zobaczą portret najprawdopodobniej dopiero w 2030 roku, po zakończeniu kadencji obecnego marszałka. Do tego czasu Kancelaria rozważa organizowanie płatnych wycieczek pod drzwi sejfu, gdzie przez szybę w drzwiach można dostrzec kontur ramy. Bilety mają kosztować 15 zł, a dochód zasili fundusz na kolejne dzieła sztuki, które również trafią do sejfu.
11