Sejm wysyła lekarzy na przymusowy kurs oszczędzania: od dziś każdy medyk ćwiczy na zegarku do 240 złotych na godzinę
Po uchwaleniu limitu zarobków i czasu pracy medyków posłowie wprowadzają obowiązkowe szkolenia z oszczędzania na własnym zegarku. Szpitale budują sale treningowe, a ordynatorzy mają pilnować, by nikt nie zarobił ani groszy ponad limit.
Sejm uchwalił ustawę o limicie zarobków i czasu pracy lekarzy, a następnie natychmiast zarządził, że każdy medyk w Polsce przejdzie obowiązkowy kurs oszczędzania na własnym zegarku. Szkolenie odbywa się w salach gimnastycznych szpitali, gdzie lekarze przez osiem godzin dziennie ćwiczą wystawianie rachunków na dokładnie 240 złotych za godzinę, ani groszy więcej.
Ordynatorzy dostali osobne etaty instruktorów. Codziennie rano sprawdzają, czy podwładni nie próbują zarobić w myślach więcej, niż pozwala ustawa. Jeden z ordynatorów przyznał bez mrugnięcia okiem: «Jeśli ktoś podczas operacji pomyśli o podwyżce, natychmiast przerywamy zabieg i wysyłamy go na dodatkowy trening». Sale treningowe wyposażono w tablice z wyliczeniami, przy których lekarze uczą się odejmować od pensji każdą nadprogramową złotówkę.
Ministerstwo Zdrowia zapowiada rozszerzenie programu na pielęgniarki, ratowników i salowe. W całym kraju powstają już specjalne tory przeszkód, na których medycy biegają z zegarkiem w ręku, sprawdzając, czy nie przekroczyli limitu czasu pracy. Szpitale musiały oddać część oddziałów na potrzeby szkoleń, więc pacjentów przyjmuje się na korytarzach, ale za to każdy lekarz potrafi na pamięć wyrecytować maksymalną stawkę brutto.
Posłowie zapowiedzieli, że sami też przejdą kurs, żeby dać przykład. Na razie ćwiczą w Sejmie, gdzie przez całą dobę ktoś głośno liczy godziny. Jak twierdzi jeden z parlamentarzystów: «Nikt nie wyjdzie z tej sali, dopóki nie zrozumie, że zarabiać można tylko do limitu».
1