Tusk stawia przy Sejmie beczkę z alkoholem i pilnuje jej osobiście, dopóki Nawrocki nie podpisze
Premier Donald Tusk rozstawił przed Sejmem beczkę z alkoholem i ogłosił, że będzie przy niej czuwał na zmianę z ministrami, dopóki prezydent Karol Nawrocki nie podpisze ustawy akcyzowej. Wartość beczki rośnie z każdą godziną.
Premier Donald Tusk rozstawił przed głównym wejściem do Sejmu beczkę z alkoholem i oświadczył, że będzie przy niej czuwał osobiście, na zmiany z ministrami, dopóki prezydent Karol Nawrocki nie podpisze ustawy podnoszącej akcyzę. Beczka stoi na podeście z desek, obok tabliczki z napisem «tu leży przyszłość ochrony zdrowia».
Warta przy beczce trwa od świtu. Ministrowie przychodzą z własnymi krzesłami, termosami i kocami, a rzecznik rządu odczytuje co godzinę komunikat, ile pieniędzy na leczenie przyniosłaby już sama obecność beczki. Kancelaria Premiera wynajęła dwa reflektory, żeby wartę było widać także po zmroku.
Do akcji włączyli się urzędnicy z całego kraju. Z ministerstw przyjeżdżają autokary, każdy z jednym przedstawicielem, który ma stać przy beczce przez kwadrans i wrócić do pracy. Straż pożarna dostarczyła beczce zadaszenie, a straż miejska wyznaczyła objazd wokół placu.
Prezydent Karol Nawrocki, przebywając w Stanach Zjednoczonych, przekazał, że widzi beczkę w relacjach telewizyjnych i że nie zamierza zmieniać zdania. Tusk odpowiedział, że w takim razie warta potrwa do następnego posiedzenia rządu, a beczka zostanie przeniesiona pod Pałac Prezydencki razem z podejściem i krzesłami.
W środę rano beczka stała już na Krakowskim Przedmieściu, a ministrowie ustawili się w kolejkę według stażu pracy. Nikt nie wie, co się stanie, gdy beczka się skończy, ale wszyscy zgadzają się, że do tego czasu ochrona zdrowia jest bezpieczna.
10