Górale ogłosili samochód DIOZ pomnikiem przyrody i wpisali go do rejestru zabytków
Po spaleniu auta inspektoratu górale z Tatr uznali wrak za pomnik przyrody, ustanowili szlak turystyczny i nadali mu imię. Inspektorat domaga się zwrotu pojazdu, ale gminny konserwator zabytków odmawia, twierdząc, że węgiel drzewny ma wartość historyczną.
W Tatrach wybuchł nowy spór: pogorzelisko samochodu Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt zostało oficjalnie uznane przez gminnych radnych za pomnik przyrody nieożywionej i wpisane do rejestru zabytków pod numerem TAT-2026/08/23. W uzasadnieniu uchwały czytamy, że „zwęglona blacha stanowi unikatowy przykład interakcji człowieka z ekosystemem” i „należy ją chronić dla przyszłych pokoleń turystów”.
Wokół wraka wytyczono już ścieżkę edukacyjną „Szlakiem Ognistej Sprawiedliwości”, a przewodnicy tatrzańscy otrzymali nakaz opowiadania turystom, że samochód spłonął „w wyniku naturalnego samozapłonu oburzenia”. Gminny konserwator zabytków, pan Błażej Kierpca, odmówił wydania pojazdu inspektoratowi, argumentując, że „węgiel drzewny po pięciu minutach od wypadku nabiera cech dobra kultury” i „nie można wywozić dziedzictwa narodowego na lawecie”.
Inspektorat zapowiedział skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, ale radni odpowiedzieli, że w razie odwołania ustanowią wrak rezerwatem ścisłym i przeniosą go do Parku Narodowego, gdzie będzie pełnił funkcję „edukacyjnego instalacji dydaktycznej”. Rzecznik górali, Jan Wierchowy, oświadczył, że „każdy pojazd, który raz zawitał w nasze góry, zostaje tu na zawsze”, i dodał, że w przyszłości planują wpisać na listę zabytków także wszystkie znalezione w lesie puszki po piwie, „aby uchronić je przed grabieżą ze strony przyjezdnych”.
39