KE wysyła każdego fachowca do innego kraju UE na obowiązkowy staż, dopóki nie uzna jego kwalifikacji
Komisja Europejska przekształca uznawanie kwalifikacji w logistyczne piekło: każdy specjalista ma osobiście stawić się w innym państwie członkowskim i pracować tam pod nadzorem, aż jego umiejętności zostaną potwierdzone. Bruksela mówi o «przyspieszeniu».
Komisja Europejska ogłosiła, że od przyszłego kwartału każdy obywatel UE wykonujący zawód regulowany będzie musiał osobiście stawić się w innym państwie członkowskim i przepracować tam pełny staż, zanim jego kwalifikacje zostaną uznane. Bruksela nazywa to «przyspieszeniem procedury».
W praktyce oznacza to, że polski hydraulik, rumuńska pielęgniarka i portugalski elektryk pakują walizki i jadą do wyznaczonego kraju, gdzie pod okiem lokalnego mentora wykonują dokładnie tę samą pracę, którą wykonywali u siebie. Po zakończeniu stażu wracają do domu, po czym cała procedura powtarza się w kolejnym państwie, aż komisja uzna, że kwalifikacje są dostatecznie potwierdzone.
Ministerstwo Rozwoju i Technologii poinformowało, że na potrzeby nowego systemu powstanie sieć dwustu dwudziestu czterech punktów tranzytowych przy przejściach granicznych, w których specjaliści będą rejestrowani, fotografowani i zaopatrywani w identyfikatory zawodowe. Każdy punkt ma działać całodobowo, a kolejki mają być tak zorganizowane, by nikt nie stracił ani dnia pracy.
Rzecznik Komisji zapewnił, że nowe przepisy «skracają czas oczekiwania do absolutnego minimum». Dodał, że pierwszeństwo w stażach będą mieli przedstawiciele zawodów, które najczęściej wykonują pracę zdalną, ponieważ «łatwiej ich przenieść». Związkowcy zapowiedzieli, że będą pilnować, by nikt nie został pominięty w kolejce.
Władze lokalne już przygotowują miejsca noclegowe w halach sportowych i remizach. W jednym z miast na wschodzie Polski powstał komitet, który będzie codziennie odprowadzał specjalistów na dworzec i witał ich po powrocie. Na razie nie wiadomo, kto zapłaci za bilety.
9