Mieszkańcy Głogowa Małopolskiego budują schrony z altanek, bo w gminie nie ma gdzie się schować
W Głogowie Małopolskim pod Rzeszowem mieszkańcy masowo przerabiają altanki działkowe i komórki na schrony po kolejnych alertach RCB i ćwiczeniach z syrenami. Gmina ogłasza, że każdy nowy budynek musi mieć piwnicę z wyjściem awaryjnym, a sołtysi przechodzą szkolenie z zarządzania kryzysowego.
Mieszkańcy Głogowa Małopolskiego pod Rzeszowem rozpoczęli masową akcję przerabiania altanek działkowych, komórek i piwnic na schrony, po tym jak kolejne alerty RCB i ćwiczenia z użyciem syren alarmowych postawiły pytanie o realne przygotowanie Polaków na sytuacje kryzysowe. W ciągu jednego weekendu w gminie powstało ponad trzysta improwizowanych kryjówek, a największa z nich – w altanie państwa Nowaków – pomieściła sąsiadów z całej ulicy wraz z zapasem wody i konserw.
Gmina odpowiedziała natychmiast: każdy nowy budynek musi mieć piwnicę z wyjściem awaryjnym, a sołtysi przechodzą obowiązkowe szkolenie z zarządzania kryzysowego. Wójt zapowiedział, że kto nie wykopie schronu do końca roku, ten nie dostanie pozwolenia na budowę płotu. «Nie ma gdzie się chować, więc będziemy się chować w tym, co mamy» – powiedział na sesji, nie precyzując, czy dotyczy to również urzędu gminy.
Mieszkańcy nie czekają na decyzje. Na targu w Głogowie Małopolskim sprzedają już gotowe zestawy ewakuacyjne w słoikach, a miejscowa szkoła wprowadziła przerwę na sprawdzenie plecaków. Reporter Eryk Błaszak, który pytał mieszkańców o schrony, sam został zaproszony do trzech piwnic i jednej altanki, gdzie poczęstowano go herbatą i pokazano plan ucieczki na wypadek alarmu.
W najbliższą środę gmina przeprowadzi wielkie ćwiczenia: syreny zawyją, a wszyscy mieszkańcy mają w ciągu pięciu minut zniknąć pod ziemią. Sołtysi dostali już mapy z zaznaczonymi altankami. Jak powiedział jeden z nich, «jak nie ma schronu, to zrobimy go z tego, co jest».
2