Francuzi przed finałem ME siatkarzy wprowadzają obowiązkowe szkolenie z wymowy nazwiska polskiego atakującego
Selekcjoner Trójkolorowych Andrea Giani uznał, że jedyną szansą Francji w finale jest perfekcyjna wymowa nazwiska kluczowego polskiego zawodnika. Cała francuska kadra od rana ćwiczy na sali gimnastycznej, a PZPS rozważa wysłanie instruktora.
Francuska reprezentacja siatkarzy przed sobotnim finałem mistrzostw Europy z Polską wprowadziła obowiązkowe, całotygodniowe szkolenie z wymowy nazwiska polskiego atakującego. Andrea Giani zarządził, że każdy zawodnik i członek sztabu musi wypowiedzieć je bezbłędnie co najmniej dwieście razy dziennie, pod okiem wynajętego lektora z Paryża.
Zajęcia odbywają się na sali gimnastycznej od godziny piątej rano. Francuski związek wynajął dodatkową halę, do której dowożeni są zawodnicy rezerwowi, aby nie zakłócali rytmu podstawowego składu. Lektor sprawdza każdą sylabę, a za pomyłkę zespół powtarza całą serię od początku.
Giani nie ma wątpliwości, że to Polacy mają większą jakość w drużynie, i właśnie dlatego postanowił skupić przygotowania na jednym nazwisku. «Wymówimy je tak, jak oni je wymawiają, i wtedy zobaczymy, kto jest lepszy» — powiedział selekcjoner, nie precyzując, co dokładnie ma na myśli.
Polski Związek Piłki Siatkowej rozważa wysłanie do Paryża instruktora, który potwierdzi poprawność wymowy. Władze europejskiej federacji zapowiedziały, że finał zostanie poprzedzony krótkim sprawdzianem wymowy dla obu ekip.
3