PKOl przenosi cały zarząd do hali, by wybrać następcę Piesiewicza w jednym nieprzerwanym posiedzeniu
Zarząd Polskiego Komitetu Olimpijskiego zwołał posiedzenie w hali sportowej, które potrwa bez przerwy aż do wyłonienia następcy aresztowanego prezesa. Wiceprezesi pełnią obowiązki na zmianę, a obsługa dostarcza im posiłki i materace.
Zarząd Polskiego Komitetu Olimpijskiego przeniósł obrady do hali sportowej w Warszawie i postanowił nie wychodzić z niej, dopóki nie wybierze następcy aresztowanego prezesa Radosława Piesiewicza. Posiedzenie trwa nieprzerwanie od poniedziałku, a wiceprezesi pełnią obowiązki na zmiany, śpiąc na rozłożonych materacach między rzędami krzeseł.
Do hali wstawiono prowizoryczną kuchnię, stoły do pracy i tablicę, na której odnotowuje się każdą godzinę obrad. Jeden z wiceprezesów oświadczył, że zarząd przyjął zasadę, iż nikt nie opuści budynku, dopóki nie zostanie wskazany następca. Kolejni członkowie dowożą dokumenty i telefony, a nad wejściem zawisła plansza z napisem «posiedzenie trwa».
Mieszkańcy pobliskich bloków przynoszą termosy i koce, a szkoła obok skróciła lekcje, bo parking zajęły samochody delegacji. Rzecznik komitetu przekazał, że obrady będą kontynuowane również w nocy, a każdy wiceprezes ma wygłosić oświadczenie o gotowości do zastąpienia Piesiewicza do końca kadencji.
Władze dzielnicy rozważają ustawienie dodatkowych barierek i wyznaczenie objazdu, bo hala ma pozostać zamknięta dla innych wydarzeń. Jak zapowiedziano, zarząd wyjdzie z budynku dopiero wtedy, gdy nowy prezes zostanie wybrany, a pierwsze posiedzenie po wyborze odbędzie się w tym samym miejscu.
11