Kreml po ataku na fabrykę w Ukrainie wprowadza obowiązkowe szkolenie z celowania w polskie płytki
Po uderzeniu w zakład polskiej firmy w Ukrainie rosyjskie ministerstwo obrony ogłasza nowy program szkoleniowy dla wszystkich operatorów dronów. Cel: każdy pocisk ma trafiać wyłącznie w polskie płytki ceramiczne, a nie w ściany nośne.
Rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało, że od poniedziałku każdy operator drona przechodzi obowiązkowy ośmiogodzinny kurs rozpoznawania polskich płytek ceramicznych. Kurs kończy się egzaminem, na którym trzeba odróżnić płytkę z Cersanitu od zwykłego gruzu. Kto nie zda, wraca na szkolenie podstawowe.
W ramach nowego programu do wszystkich jednostek frontowych trafiło po jednym pełnym zestawie płytek wzorcowych. Żołnierze mają je wozić w plecakach i przed każdym atakiem porównywać kolor i fakturę. Dowództwo tłumaczy, że chodzi o precyzję: «Nie chcemy marnować pocisków na przypadkowe ściany».
W okolicznych wsiach zapanował ruch, jakiego nie widziano od miesięcy. Mieszkańcy zaczęli wywozić swoje zapasy płytek na pola, żeby drony miały w co celować. Sołtys jednej z wsi zorganizował nawet punkt zbiórki niepotrzebnych płytek z remontów. «Ludzie przynoszą całe palety, bo myślą, że jak postawią je na podwórku, to pocisk poleci gdzie indziej» — mówi.
Rosyjskie media państwowe donoszą, że program odniósł natychmiastowy sukces. W ciągu pierwszego tygodnia operatorzy trafili w płytki aż trzysta razy, co ministerstwo nazywa «bezprecedensową precyzją». Nie podano, ile razy pomylili płytkę z dachem.
10