Łukaszenka każe każdej białoruskiej brygadzie ćwiczyć alarm bojowy na dźwięk kroków szefa CIA w Moskwie
Po wizycie dyrektora CIA w Moskwie białoruski przywódca zarządził niekończącą się kontrolę gotowości bojowej — każda brygada ma opuszczać koszary i wracać, dopóki nie przećwiczy wszystkich możliwych scenariuszy, łącznie z alarmem na dźwięk otwieranej walizki z kanapkami.
Aleksandr Łukaszenka zarządził bezterminową kontrolę gotowości bojowej wszystkich białoruskich sił zbrojnych, nakazując każdej brygadzie opuszczać miejsce stałego rozmieszczenia i wracać do koszar w pętli, aż żołnierze przećwiczą każdy możliwy scenariusz alarmu, łącznie z pobudką na dźwięk kroków dyrektora CIA na korytarzu hotelu w Moskwie.
Zgodnie z rozkazem, który dotarł do jednostek w nocy, każda brygada ma wykonać pełny cykl: wymarsz na poligon, rozstawienie sprzętu, powrót do koszar, ponowne załadowanie amunicji i kolejny wymarsz — bez przerwy na sen, dopóki dowódca nie potwierdzi, że żołnierze potrafią zareagować na sygnał alarmu nadawany z głośnika umieszczonego na dachu budynku administracyjnego w Mińsku.
Ministerstwo Obrony poinformowało, że pierwsza brygada ukończyła już siedemnaście pełnych cykli i rozpoczęła ćwiczenie ewakuacji stołówki wojskowej na czas, który odpowiadałby czasowi potrzebnemu szefowi CIA na wypicie porannej kawy. Kolejne jednostki mają przećwiczyć alarm na dźwięk zamykanych drzwi samochodu, na odgłos otwieranej walizki oraz na szelest gazety czytanej w pokoju hotelowym.
Rzecznik białoruskiego sztabu generalnego wyjaśnił, że kontrola zakończy się dopiero wtedy, gdy każdy żołnierz będzie w stanie wskazać na mapie dokładne położenie wszystkich okien w budynku, w którym przebywa amerykański gość, oraz gdy każda brygada przećwiczy marsz w stronę granicy i z powrotem, trzymając w rękach składane krzesła polowe na wypadek dłuższego oczekiwania na dalsze rozkazy.
37