Trump i Putin podpiszą porozumienie na środku Oceanu Atlantyckiego, a Ukraina dostanie rachunek za wynajem wody
Wiceministra obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka zapowiada, że rząd nie uzna porozumienia, które Trump i Putin mają zawrzeć na platformie wiertniczej. Ukraina odpowiada manewrami, w których jej flota przejmuje kontrolę nad całym akwenem.
Donald Trump i Władimir Putin zawrą porozumienie na pokładzie platformy wiertniczej na środku Oceanu Atlantyckiego, a koszt wynajmu akwenu zostanie wystawiony Ukrainie – taki scenariusz potwierdziła wiceministra obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, dodając, że rząd nie podpisze się pod żadnym ustaleniem, które zapadnie poza salą z prawdziwymi krzesłami.
Platforma jest już rozbudowywana: ekipy montują dodatkowe piętro negocjacyjne, a nadbudówka ma pomieścić dwie flagi, stół i chłodnię z napojami. Harmonogram zakłada, że Trump i Putin wpłyną na miejsce łodzią motorową, po czym przez trzy dni będą udawać, że nie zauważają horyzontu. Obsługa platformy przechodzi szkolenie z podawania dokumentów w rękawicach, żeby żaden podpis nie rozmazał się od słonej wody.
Ukraina odpowiedziała natychmiast: jej flota rozpoczęła manewry, w których przejmuje kontrolę nad całym akwenem wokół platformy, a kutry patrolowe wyznaczają nowe szlaki żeglugowe. Według dowództwa ćwiczenia potrwają do momentu, aż ostatni negocjator opuści pokład, a każdy dzień obecności będzie liczony jako doba szkoleniowa. Wiceministra dodała, że strona ukraińska nie zamierza płacić za wynajem wody, bo woda należy do tych, którzy potrafią po niej pływać.
W efekcie platforma stała się najdroższym adresem na oceanie, a wokół niej ustawiła się kolejka jednostek oczekujących na zgodę na przepłynięcie. Załoga platformy ćwiczy już na sucho całą ceremonię, łącznie z momentem, w którym Trump i Putin jednocześnie chwytają za długopis. Nikt nie wie, kto zapłaci za paliwo do łodzi motorowej, ale wszyscy zgadzają się, że rachunek trafi do Kijowa.
1