Wałęsa powołuje Straż Pożarną Demokracji i każe jej gasić świat od Gdańska
W 46. rocznicę Porozumień Sierpniowych Lech Wałęsa nie poprzestał na złożeniu wieńca. Były prezydent ogłosił utworzenie ochotniczej Straży Pożarnej Demokracji, która ma gasić pożary wolności na całym świecie, zaczynając od Gdańska.
Lech Wałęsa w 46. rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych ogłosił w Gdańsku powołanie ochotniczej Straży Pożarnej Demokracji i natychmiast zarządził pierwszy alarmowy wyjazd jednostki w stronę Europy i dalej, aż po krańce świata. Pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców były prezydent wręczył pierwszym trzydziestu ochotnikom hełmy, bosaki i kanistry z wodą święconą na wypadek, gdyby demokracja zaczęła się tlić od strony kościoła.
Strażacy, rekrutowani spośród emerytowanych stoczniowców, studentów politologii i jednego byłego kominiarza z Pruszcza Gdańskiego, mają pełnić służbę w systemie czterozmianowym, a ich pierwszym zadaniem jest ugaszenie ogniska niepokoju, które według byłego prezydenta już od tygodnia dymi pod Sejmem. Wczoraj o godzinie trzeciej w nocy jednostka wyruszyła w stronę Warszawy, ale zawróciła po dwustu metrach, bo komendant zapomniał zabrać mapę świata.
Wszyscy ochotnicy przeszli przyspieszony kurs gaszenia pożarów ideologicznych, który obejmował między innymi polewanie wodą z węża każdego, kto głośno wyrazi wątpliwość co do stanu demokracji. Mieszkańcy Gdańska już zgłosili pierwsze skutki uboczne akcji: na ulicy Długiej doszło do samozapłonu budki z goframi, którą strażacy ugasili, zanim zdążyła wyrządzić jakiekolwiek szkody. W przyszłym tygodniu jednostka ma wyruszyć na ćwiczenia poligonowe do Brukseli, gdzie ochotnicy będą gasić atrapy parlamentów.
27