Krwawy Wodospad na Antarktydzie wymusza na Radzie Naukowej wprowadzenie obowiązkowych opasek uciskowych dla całego personelu stacji
Po zatwierdzeniu nowego regulaminu każdy badacz stacji na lodowcu Taylora ma dziesięć minut dziennie spędzać na opatrywaniu wodospadu i wykonywać ćwiczenia uspokajające.
Rada Naukowa stacji badawczej w rejonie Lodowca Taylora na Antarktydzie zatwierdziła w poniedziałek regulamin, który nakazuje wszystkim pracownikom codzienne, dziesięciominutowe opatrywanie Krwawego Wodospadu. Dokument przewiduje sztywny harmonogram, w którym każdy badacz, technik i kucharz zakłada na wodospad gazę sterylną i sprawdza jej przesiąkanie co dwie godziny.
Kierownik stacji, dr Halina Rzepecka, poinformowała, że decyzja wynika z konieczności uporządkowania obserwacji. – Skoro wszyscy widzimy, że coś krwawi, nie możemy udawać, że nic się nie dzieje. Personel ma obowiązek reagować, a każdy, kto pominie zmianę opatrunku, zostanie przeniesiony do pracy przy zlewie w kuchni – oświadczyła.
Na stacji zbudowano w ciągu tygodnia specjalne stanowisko opatrunkowe z lodową ławą, wyposażone w trzydzieści rolek bandaży i termos z ciepłą wodą. Ekipy techniczne przygotowały również osobny kącik dla gości, w którym turyści mogą obserwować zabiegi przez szyby ze spieków lodu. Tymczasem zespół geologów, który przez lata twierdził, że czerwień pochodzi z żelaza, musiał oddać wszystkie próbki do przeglądu, bo nowy regulamin uznaje ich dotychczasowe wyniki za zbyt powierzchowne.
Według zapowiedzi przełożonych od przyszłego tygodnia tę samą procedurę ma wprowadzić sąsiednia stacja, a nad całym wodospadem stanie drewniana barierka z napisem informującym o obowiązku zakładania rękawiczek.
1