Warszawa wprowadza obowiązkowe spacery pod kątem cen mieszkań: urzędnicy ruszają z tyczkami do każdego bloku
Ratusz w stolicy rozpoczął pomiar cen mieszkań metodą pieszą, a urzędnicy mają obowiązek sprawdzić wartość każdego lokalu osobiście.
Urząd m.st. Warszawy ogłosił, że od przyszłego tygodnia każdy metr kwadratowy stolicy zostanie zmierzony osobiście przez pracowników Biura Nieruchomości, uzbrojonych w tyczki, miarki i notesy. Decyzja ma – jak podano – zapewnić, że wskaźniki cen będą oparte wyłącznie na doświadczeniu zmysłowym urzędników, a nie na danych z zewnątrz.
Rzecznik ratusza przekazał, że pierwsze pomiary obejmą Mokotów i Wolę, a na pieszą inwentaryzację przeznaczono cztery tysiące dwieście godzin pracy. – Pomiar kończy się dopiero wtedy, gdy urzędnik sam wejdzie do lokalu, dotknie ściany i wypowie cenę na głos – poinformował.
Skutki odczuwają już mieszkańcy. Wspólnoty mieszkaniowe muszą udostępniać klatki schodowe, a w kamienicach na Pradze urzędnicy wymagają, by lokatorzy przechodzili przez kolejkę przy wejściu, aby ich lokale mogły zostać wycenione. Kilka firm deweloperskich zaczęło zatrudniać własnych chodzących rzeczoznawców, by uniknąć długich czekań.
Ratusz zapowiada, że od października wyniki pieszych pomiarów staną się podstawą miesięcznego indeksu cen, a do jego opracowania zostanie przeszkolonych dwieście kolejnych pracowników. Urzędnicy zapewniają, że będą chodzić dopóty, dopóki ceny nie przestaną się zmieniać, co – jak przyznają – może zająć kilka lat.
1