Organizatorzy MotoGP na Phillip Island zamknęli tor na zawsze i przenieśli cały sezon na parking pod Melbourne
Po odwołaniu wyścigu organizatorzy ogłosili, że tor zostanie przekształcony w zamknięty kompleks pamiątkowy, a motocykle przewiezione na drugi koniec kraju.
Organizatorzy Australijskiego Grand Prix na Phillip Island postanowili po odwołaniu wyścigu przekształcić cały obiekt w muzeum żegnające erę tego toru. Według komunikatu zarządu, jeszcze przed zakończeniem deszczu rozpoczęto demontaż trybun i przeniesienie ich na parking pod Melbourne, gdzie mają stanąć w rzędach przypominających pola startowe.
Dyrektor wydarzenia oświadczył na konferencji prasowej: «Pogoda nie pozwoliła nam ścigać się na Phillip Island, więc postanowiliśmy, że tor nie będzie już potrzebny nikomu poza nami». Zarząd zapowiedział, że asfalt zostanie pokryty warstwą żywicy, aby zachować go w stanie nienaruszonym, a zawodnicy z całego świata otrzymali bilety na zwiedzanie zakrętów przez najbliższe trzydzieści lat.
Decyzja objęła także lokalną społeczność. Mieszkańcy wyspy zostali poproszeni o ustawienie własnych domów w rzędach wzdłuż prostej start-meta, a sklepiki ze stroju motocyklowego zamieniono w biura obsługi pamiątek. Organizatorzy zapowiadają, że w przyszłym tygodniu wszyscy kibice zostaną przeszkoleni z obsługi flag, nawet jeśli nikt nie będzie ścigał się już nigdzie.
1