Hotel Orle na Wyspie Sobieszewskiej zamknięty dla gości, którzy nie zgodzili się na tygodniowe milczenie na plaży
Od poniedziałku pobyt w hotelu Orle wymaga przysięgi wierności ciszy, a dyrekcja obiecuje, że nawet fale będą się cofać na palcach.
Hotel Orle na Wyspie Sobieszewskiej wprowadził obowiązkową przysięgę ciszy dla wszystkich gości. Każdy, kto przekracza próg recepcji, składa ją przy kontuarze, stojąc na jednej nodze, z dłonią na wydruku regulaminu pobytu. Dyrekcja poinformowała, że tekst przysięgi liczy dokładnie jedno zdanie i nie podlega negocjacjom.
Od pierwszego dnia wakacji personel hotelu zamienił otwarte tarasy na strefy milczenia oznaczone żółtymi taśmami. Kelnerzy poruszają się wyłącznie po wyznaczonych ścieżkach z mat z trzciny, a menu wydawane jest w formie migowej tablicy. Zarząd tłumaczy, że bliskość natury wymaga dyscypliny, a szum rozmów płoszy mewy zbierające się przy wejściu do ośrodka.
Hotelowa plaża, położona sto metrów od budynku, została podzielona na sektory według poziomu skupienia. Goście, którzy przyjdą z radiem, zostaną skierowani do sektora dziewiątego, odległego o kilometr od morza, gdzie ustawiono jedynie drewniane ławki i tablice z napisem „Wsłuchaj się”. Kierownik ośrodka oświadczył, że nie zamierza tolerować żadnego przeciągania sylab.
Od przyszłego tygodnia każdy gość będzie musiał przejść tygodniowy kurs wyciszania, prowadzony przez czterech instruktorów sprowadzonych z klasztoru w Oliwie. Ci, którzy nie zdadzą końcowego egzaminu, spędzą resztę pobytu w sosnowym lesie, opatrzeni stożkiem z nakazem patrzenia wyłącznie w ziemię.
1