Partia Le Pen i Macron przenoszą swoje siedziby do Alp, aby uniknąć zarzutów o faszyzm
Politycy skrajnych ugrupowań w Paryżu postanowili wyprowadzić się na wysokogórskie pastwiska, by trudniej było ich rozpoznać jako faszystów. Zmiana objęła już cały rząd.
Działacze ugrupowań określanych jako ekstremistyczne przenieśli w tym tygodniu swoje biura z paryskich dzielnic do schronisk w Alpach Delfinackich, twierdząc, że w górach łatwiej o czyste powietrze i dystans od polityki. Ruch objął kilkaset osób, które w ciągu trzech dni spakowały archiwa partyjne na mułach wynajętych w Briançon.
Rzecznik nowej siedziby, Armand Vautrin, poinformował, że zarząd zdecydował o budowie drewnianego masztu z flagą, na którym każdego ranka będzie odbywać się apel. – Chcemy, by każdy turysta mógł zobaczyć, że nie mamy nic do ukrycia – oświadczył, stojąc przy wyrąbanym świeżo drzewie.
Skutki odczuli mieszkańcy wsi. Lokalny piekarz musiał uruchomić dodatkową zmianę nocną, bo ludzie z partii zażyczyli sobie każdego dnia tej samej ilości pieczywa na śniadanie, a sklep spożywczy zmienił menu na wyłącznie francuskie sery. Nauczyciele w szkole podstawowej w Vallouise zaczęli lekcje od pięciominutowego wstania przy oknie.
Choć Emmanuel Macron nie skomentował przeprowadzki, w jego otoczeniu nieoficjalnie mówi się, że również rozważa wyprowadzkę do Alp, by zachować równowagę między dwoma obozami. Na najbliższe posiedzenie zarządu zaplanowano pierwszy w historii górski przegląd partyjnych butów trekkingowych.
1