Ministerstwo Gospodarki ogłosiło, że każda pralka w kraju musi zmieścić się w szafce pod zlewem
Resort nakazał wymianę wszystkich pralek na modele mieszczące się w szafkach kuchennych, a urzędnicy sami zaczęli prać ręcznie w wannach biurowych.
Ministerstwo Gospodarki ogłosiło w czwartek, że od przyszłego miesiąca wszystkie pralki sprzedawane w kraju muszą mieścić się w standardowej szafce pod zlewem. Resort przygotował wzorcowy wymiar szafki i rozesłał go do wszystkich sklepów, hurtowni i serwisów. Każdy egzemplarz przekraczający wzorzec ma zostać wycofany z rynku w ciągu dziewięćdziesięciu dni.
Decyzję uzasadniono oszczędnością przestrzeni w mieszkaniach. Departament Miar Domowych zmierzył kilkaset kuchni i stwierdził, że prawie wszędzie da się znaleźć miejsce wyłącznie pod zlewem. W praktyce oznacza to, że producenci w ciągu tygodnia musieli przeprojektować bębny, a inżynierowie pracowali w systemie zmianowym, aby zmieścić pełne wirowanie w obudowie o szerokości jednej deski. Jeden z dyrektorów fabryki w Łodzi przyznał, że pierwszy prototyp prał tylko skarpety i to przez dwa cykle.
Urzędnicy resortu wzięli nakaz równie poważnie jak przedsiębiorcy. Od poniedziałku wszyscy pracownicy ministerstwa piorą ubrania w wannach stojących w toaletach na czwartym piętrze, a dokumenty z opiniami prawnymi suszą na sznurkach rozwieszonych między biurkami. Rzecznik resortu oświadczył: „Nie żądamy od obywateli niczego, czego sami nie robimy. Pierwszy wzorcowy zlew jest już w gabinecie wiceministra”.
Sieci handlowe zapowiedziały, że do końca kwartału ustawią w działach AGD osobne stanowisko do sprawdzania wymiarów. Klient, który przyniesie własną szafkę, dostanie pralkę z rabatem. Eksperci zauważają, że jeśli nakaz zostanie utrzymany, następnym krokiem będzie prawdopodobnie zakaz produkcji suszarek, bo nie zmieszczą się już nawet pod blatem.
1