Ministerstwo Sportu ogłosiło, że każdy urzędnik ma przejść trasę Adama Małysza od bulwy do progu skoczni
Resort nakazał pracownikom codzienne skoki na plastikowych nartach z wieży w Wiśle, a każdego, kto nie doleci do bandy, skierowano na dodatkowy trening.
Ministerstwo Sportu i Turystyki wprowadziło w poniedziałek obowiązkowy program treningowy dla wszystkich pracowników centrali w Warszawie. Każdy urzędnik ma od przyszłego tygodnia odbywać codzienne zjazdy z rozbiegu wykonanego według wymiarów skoczni w Wiśle, a wyniki będą odnotowywane w tabeli wewnętrznej. Dyrektor generalny resortu, Ryszard Wróblewski, uzasadnił decyzję krótko: «Chcemy, aby każdy pracownik zrozumiał, ile kosztuje droga do pierwszego miejsca, zanim cokolwiek podpisze».
Rozbieg zbudowano w kilka dni na parkingu za budynkiem, z drewnianych bali i sztucznej pokrywy zakupionej w trzech hurtowniach. Z dachu urzędu zdjęto antenę, by zrobić miejsce na progi startowe, a dwa wydziały przeniesiono do piwnic, żeby zwolnić przestrzeń pod lądowisko. Pracownicy, którzy nie zdołali dolecieć do wyznaczonej bandy, zostali skierowani na powtórkę treningu w sobotę, także w służbowych kaskach.
Od przyszłego miesiąca program obejmie wojewódzkie urzędy oraz szkoły sportowe, a resort zapowiada zakup kolejnych dwustu metrów bali. Wśród pracowników narasta niepokój, ponieważ jedna z kadr zgłosiła, że nie ma już miejsca na biurko. Wróblewski odpowiedział, że «biurka są dla ludzi, którzy nie skaczą», i zapowiedział kolejny przegląd stanowisk.
1