Zarząd londyńskiej restauracji ogłosił czterdziestodniowy post od kłótni, a kucharze przez miesiąc gotują wyłącznie w ciszy
Kierownictwo restauracji w Londynie wprowadziło zakaz rozmów w kuchni, a jego realizacja wymaga przeprowadzki całego zespołu na wyspę na Tamizie.
Restauracja w Londynie, która od lat zabiega o trzecią gwiazdkę Michelin, wprowadziła w swojej kuchni obowiązek całkowitego milczenia. Od poniedziałku szef kuchni i jego brygada komunikują się wyłącznie gestami, a każdy, kto wypowie choćby jedno słowo podczas służby, zostaje odesłany do wymiany paryskiego sera w piwnicy na sześć godzin.
Aby zapewnić ciszę, zarząd przeniósł cały zespół wraz z zapleczem na pokład zacumowanego na Tamizie promu, który przerobiono na kuchnię. Przy wejściu ustawiono sześciu kelnerów z tabliczkami zamiast głosu, a do każdego stolika dostarczane jest menu wydrukowane brajlem, aby goście również nie musieli rozmawiać z obsługą. Dwie najbliższe przystanie autobusowe zmieniły nazwę na « Przystań Milczenia ».
Szef kuchni w oficjalnym komunikacie oświadczył: « Dobra zupa nie potrzebuje komentarza, a kucharz, który mówi, nie słucha swoich garnków ». Dodał, że od tej chwili każdy składnik będzie oceniany wyłącznie wzrokiem i węchem, a ostateczny werdykt wyda kapituła złożona z trzech emerytowanych krytyków, którzy zgodzili się przez cały miesiąc nie odzywać się ani słowem.
Skutki odczuwa już cała dzielnica. Sąsiednia pralnia zaczęła pracować na dwie zmiany, bo wszyscy pracownicy kuchni nauczyli się prać fartuchy bez rozmowy, a miejscowa szkoła muzyczna przeniosła próby na rynek, by nie zakłócać spokoju. Zarząd zapowiedział, że w przyszłym tygodniu na prom zostanie wprowadzona również cisza dla dostawców, którzy od teraz będą pozostawiać towar na progu w kopertach.
1