Gabinet Pełczyńskiej-Nałęcz przenosi się do namiotu na granicy Mazowsza i Podlasia, by być bliżej wyborców
Po odejściu szefowej resortu funduszy ministerstwo rozpoczęło przeprowadzkę do polowego obozu, a koalicjanci ustawili się w kolejce do stanowiska.
Ministerstwo funduszy i polityki regionalnej rozpoczęło w poniedziałek przeprowadzkę do polowego obozu rozbitego na przygranicznej łące, gdzie od czasu odejścia Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz z funkcji szefowej resortu urzędnicy pracują w namiotach ustawionych w równych rzędach. Jak poinformowano w komunikacie resortu, decyzja ma zapewnić, że każdy dyrektor departamentu znajduje się nie dalej niż sto metrów od odpowiedniego kranu z wodą.
Budowa obozu trwała trzy dni. Wykopano rowy melioracyjne, postawiono czterdzieści dwa maszty flagowe i zamontowano agregaty prądotwórcze, które zasilają trzy kawiarenki z ekspresami do kawy. Do pracy na miejscu zgłosiło się kilkuset urzędników z centrali, którzy na czas przeprowadzki otrzymali wojskowe kurtki i dwutygodniowy kurs obozowego przetrwania.
Przedstawicielka ministerstwa kultury Marta Cienkowska, pytana o wpływ zmian na koalicję, oświadczyła: «Z koalicji nie wychodzimy, bo nigdzie się nie wybieramy, a obóz jest po to, żeby nikt się nie wybierał nigdzie indziej». Dodała, że dla wyborców wschodnich regionów stolica w namiotach to czytelny sygnał obecności państwa.
Wykonawcy projektu zapowiadają kolejny etap: w przyszłym tygodniu na łące ma powstać drewniany ratusz, a w przetargu na jego budowę zgłosiło się już dziewięć firm, z których każda obiecuje ukończenie prac przed końcem kadencji. Lokalni rolnicy, których pola przecina nowa droga dojazdowa, otrzymali zaproszenie na uroczyste przecięcie wstęgi.
1