Lewica i PSL wspólnie wyznaczą godziny otwarcia Sejmu, a koalicjanci będą sprawdzać zegarki posłów
Po wyjaśnieniu, czy współpraca Lewicy z PSL jest zagrożona, sejmowe kluby ogłosiły harmonogram, w którym każdy poseł ma czas na wypowiedź wyznaczony co do sekundy.
Kluby Lewicy i Polskiego Stronnictwa Ludowego ogłosiły w poniedziałek wspólny harmonogram obowiązujący w sali plenarnej, który dzieli każdą godzinę obrad na dwanaście równych odcinków. Każdy poseł ma w nim przydzielone konkretne minuty, a przekroczenie czasu wypowiedzi kończy się automatycznym wyłączeniem mikrofonu przez obsługę techniczną.
Wicemarszałek odpowiedzialny za porządek obrad poinformował, że harmonogram wprowadzono po tym, jak koalicjanci nie zdołali uzgodnić, kto przemawia pierwszy. Rozwiązanie jest proste: posłowie zajmują miejsca według alfabetu, a ich kolejność zmienia się codziennie o jedno miejsce w prawo. Od przyszłego tygodnia część sali została oznaczona taśmą, żeby nikt nie zajął miejsca sąsiada.
Przewodnicząca Lewicy zapowiedziała, że z harmonogramem zapoznają się także asystenci, a ich kawy będą podawane według tego samego rozkładu. Biuro Sejmu przygotowuje już dodatkowe zegary w każdym korytarzu, a w gmachu pojawiła się kolejka do sprawdzania czasu, która według służb ciągnie się do drugiego piętra.
Politycy PSL przyjęli propozycję z rezerwą i zażądali, aby kolejność była ustalana losowo przez urzędnika w szarym fartuchu. Kluby uznały to za rozsądne, a już we wtorek ustalono, że losowanie będzie odbywać się w obecności posłów, którzy muszą wyciągnąć karteczkę ze swoim numerem.
2