Ludzie prezydenta Nawrockiego przez tydzień mówią wyłącznie szeptem, by nie zakłócić przebiegu wyborów w USA
Kancelaria Prezydenta wprowadziła obowiązkowy spokój w całym gmachu, a ministrowie komentują amerykańskie wyniki wyłącznie przez gesty.
Kancelaria Prezydenta wprowadziła w poniedziałek obowiązkowe ciszę w całym gmachu przy Wiejskiej, a wszyscy pracownicy, od sekretariatów po szefów biur, komentują wyniki wyborów połówkowych w Stanach Zjednoczonych wyłącznie szeptem. Zarządzenie przewiduje, że rozmowy poniżej dziesięciu decybeli nie wymagają zgody przełożonego, natomiast ich przekroczenie skutkuje przeniesieniem do piwnicy, gdzie dla urzędników zorganizowano stanowiska ze szklanymi ścianami.
Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz przez trzy godziny odpowiadał na pytania dziennikarzy, poruszając jedynie brwiami i unosząc dłonie na wysokość klatki piersiowej. Jak wyjaśnił rzecznik Kancelarii, ministrowie wypracowali wspólny kod gestów, który obejmuje sześćdziesiąt siedem znaków, z czego dwa oznaczają współpracę z Waszyngtonem, a jeden zupełnie nowy, przeznaczony dla demokratów.
Zbigniew Bogucki poinformował, że w ramach przygotowań do przejęcia Kongresu przez opozycję Donalda Trumpa w resorcie uruchomiono całodobowe szkolenie z przemieszczania się tyłem. – Dobra współpraca polega na tym, żeby w każdej chwili wiedzieć, w którą stronę idzie partner, nawet jeśli idzie w przeciwnym kierunku – oświadczył urzędnik, po czym przez kwadrans wycofywał się z sali konferencyjnej.
Do końca tygodnia w Kancelarii ma zostać zamontowany specjalny korytarz dla delegacji, wyłożony dywanem w barwach obu partii, a pracownicy Biura Bezpieczeństwa Narodowego otrzymali polecenie codziennego ćwiczenia uśmiechu przed lustrem, aby ich mimika była zgodna z oficjalnym stanowiskiem Warszawy.
1